“Inna dis ya time”- refleksje King Shiloh Soundsystem

Autor: King_DuBear (25 lipca 2010)

Dziwny jest fakt, że muzyka UK Roots dynamicznie rozwija się w kontynentalnej Europie pomimo tego, że oryginalne Soundsystemy odpowiedzialne za promocję tej muzyki mają coraz mniej bookingów. Czy możliwe jest, że nasz Soundsystem – King Shiloh, który jest ciągle w drodze od 20 lat odchodzi w zapomnienie? Czy może cierpliwie budowany fundament europejskiej sceny Soundsystemowej został zniszczony przez “soundsystemy” bez Soundsystemu i DJ z laptopami?
Dni kiedy pakowaliśmy vana pełnego głośników, wzmacniaczy, dubplate’ów itd. i jechaliśmy do Włoch, Francji, Niemiec, Austrii czy gdziekolwiek indziej jest coraz mniej. Wiele przeciwieństw losu i wiele przeróżnych wyrzeczeń musieliśmy przejść, ale powoli i skutecznie nowa koncepcja Soundsystemu w Europie zostawała ukazywana. Często słyszeliśmy “wow, to była moja pierwsza sesja soundsystemowa i bardzo mi sie podobała, kiedy gracie następną?” Kiedy Rootsowa sesja jest zagrana w pełni to naprawdę mamy do czynienia z dużym wydarzeniem.
Niektóre brytyjskie Soundy przyjeżdżały do Europy w latach osiemdziesiątych, lecz bez swoich zestawów nagłośnieniowych. Skutkowało to występami na lokalnym nagłośnieniu, kiedy to właśnie ta muzyka musi być grana na Soundsystemie, a nie na klubowych głośnikach! Nie wszyscy gotowi byli do logistycznej ciężkiej pracy albo nie byli wystarczająco silni by podtrzymywać tradycję Soundsystemowego grania i nie przywozili swojego zestawu na kontynent. Były wyjątki takie jak Jah Tubbys czy Jah Shaka, którzy obaj grali na swoich monstrualnych Soundsystemach w kontynentalnej Europie.
W 1990 zaczęliśmy sesje w “Paradiso”. Nie chcieliśmy, żeby Soundy grały na klubowym nagłośnieniu więc zaczęliśmy zapraszać czołowe brytyjskie Soundsystemy z własnymi paczkami na jedną jedyną wyjątkową, swoją sesję. Na początku mieliśmy Zulu Warrior’a z całym oryginalnym Soundsystemem, wzmacniacze valve, gramofon Garrard, ręcznie zakręcane kable itd. Naprawdę wielki zaszczyt widzieć Shake na swoim sprzęcie. “Paradiso” w pierwszej chwili się nie zgodziło, ale dyskusje w ostatnim momencie na temat bezpieczeństwa i innych aspektów grającego dużego Soundsystemu dały efekt i udało się ich jakoś przekonać. Ale to już inna historia. Później mieliśmy Aba Shanti I, Iration Steppas z Leeds, Jah Tubbys i znowu Shakę i tak to się zaczęło rozwijać. Dopóki nie zdarzyło się to co przewidywaliśmy, wielokrotne narzekania i skargi od sąsiadów osiągnęły swój cel i zostaliśmy przedstawieni decybelomierzowi, który zakończył sesje w starym kościele dość szybko.. Jednakże w ciągu 3 lat osiągnęliśmy coś czego nikt inny nigdy nie zrobił na kontynencie europejskim – serie sesji Soundsystemowych w sercu Amsterdamu!
To było wtedy. Dziś niemal każdy kraj w Europie ma swój Soundsystem, niektóre ciągle się rozwijają, ale są. Bardzo dobrze, że się coś dzieje. Prowadzenie Soundsystemu jest jak posiadanie dużej rodziny, każdy jeden jest odpowiedzialny za coś innego. Budowniczy głośników, selektor, technik, producent, załoga. Każdy ma swoją funkcję. Wszystko do siebie pasuje, tak jak puzzle i to jest magiczne.
Zostawmy to tak jak jest bracia i siostry, jak szlachetny kamień w koronie. Nie niszczmy tradycji Soundsystemowej robiąc występy na scenie pod nazwą Soundsystem. Producenci, to do was właśnie mówię! Róbcie swoje w studio i wierzcie mi, my zajmiemy się resztą. Okazyjne pojawianie się na prawdziwych Soundsystemach to oczywiście błogosławieństwo, ale nie sceniczne występy pod nazwą Soundsystem. Zostawcie to dla żywych kapel! Oni też potrzebują pracy.
Promotorzy, zrozumcie pełnię naszej tradycji i wagę promocji jej w odpowiedni sposób. Przestańcie przerabiać selektorów w DJ i robić tanie występy. Zainwestujcie w coś specjalnego i nie zapominajcie – sesja Soundsystemową obraca się dookoła Soundsystemu a nie klubowego nagłośnienia. Soundsystemy, wyjdźcie z ukrycia i grajcie ze swoimi zestawami dumnie i głośno tak jak to kochamy! Ta wielka tradycja musi iść naprzód przez pokolenia, tak jak kiedyś powiedział Shaka “wyścig nie jest dla szybkich ale dla tych, którzy są wytrzymali”.
Jah Love and Respect, Bredda Neil
King Shiloh

“Published with permission of Irie Up magazine”

tłumaczenie: Jaszol

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

UK raport #4

Autor: Jaszol (24 lipca 2010)

Witam,
Z góry przepraszam za niesamowicie wielką przerwę w raportowaniu nowości wydawniczych na rynku roots/dub ze świata. Mam jednak nadzieję,że przez te kilka miesięcy przerwy w pisaniu udało Wam się kupić kilka(dziesiąt!!) płyt??

Przechodząc do meritum sprawy oto co w ostatnich tygodniach przykuć powinno waszą uwagę i spowodować otwarcie, nadwyrężonych przeróżnymi festiwalami portfeli. Zaczniemy od recut’u starego dobrego Maxa Romeo – “Norman” ze stajni Lee Perry’ego. Za rydym wzieli sie niesmiertelni Mafia i Fluxy czyli możecie się spodziewać brytyjskiego rootsu z mocną stopą i basem. To już drugie wydawnictwo z labelu Heavyweight Station z Francji, które trzeba mieć.[odsłuch]

W dzisiejszych czasach ciężko o damski dobry wokal. Mamy Christinne Miller i Sister Aishe, potem długo długo nic, aż tu nagle pojawiła nam się pani mieszkająca we Francji i mająca korzenie w Ghanie. Niesamowity głos Seny, bo tak się nazywa ta pani, i melodyjny ciężki steppersowy riddim – czyli to co Soundmani uwielbiają. Wszystko to na labelu Da1Yah, który kolejny raz wypuszcza klasowe wydawnictwo. [odsłuch]

Na koniec wieści z Nowego Jorku. Ras Kush i jego label Black Redemption wypuścił 3 świeżutkie 10 calowe single z Johnnym Clarkiem, Judah Eskender Tafari i Cologne. Produkcją zajął się Russ Disciple, więc wiecie czego się spodziewać. Mamy tutaj najwyższej jakości soundsystemowe produkcje, grane od wielu wielu lat przez topowe Soundy z całego świata.

[odsłuch]

[odsłuch]

[odsłuch]

Russ Disciple wyprodukował też kolejny numer, który również ukazał się na labelu z NY – Taitu. Jest to ostatnio powracający do świata wydawniczego Yami Bolo! Mamy nadzięję, że zacznie regularnie wydawać swoje numery na nowych rootsowych riddimach, bo jego głos wcale nie stracił siły przez te parę lat milczenia.[odsłuch]

Jeśli chodzi o newsy “pozapłytowe”: Już w następny piątek jak co miesiąc odbędzie się “University of Dub”. Przy stacji metra King’s Cross w klubie SCALA staną na przeciwko siebie rezydent Aba Shanti I, Mikey Dread i Ras Kayleb z Channel One i po raz drugi w Londynie bristolski Negus Melody. Każdy ze swoim potężnym Soundsystemem. Wjazd 12gbp/ start 10 / koniec 6 rano!!
W ten sam weekend po odespaniu University w niedzielę wszystkie drogi prowadzą na Shoreditch do klubu East Village. Tam przyjemna niedzielna sesja od godziny 14 do 12.30 z rezydentem Davidem Rodiganem i gośćmi. W tym miesiącu będzie to legendarny śpiewak roots Linval Thompson. Przed godziną 17.00 wjazd jest darmowy, a później 5gbp. Spodziewać się można różnych specjałów kulinarnych kuchni jamajskiej, stoisk z płytami i ubraniami i wielu innych atrakcji.

Do usłyszenia w następnym odcinku!

Jaszol, Roots Revival

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Dub na wakacje

Autor: Bedi (28 czerwca 2010)

Okres letnio-wakacyjny czas zacząć, z racji tego przedstawiamy wam mały przewodnik festiwalowy dla dubhedów. I tak w drugi wakacyjny weekend tj. 2-4 lipca  warto wybrać się do Trzebini gdzie odbędzie się Dub Gathering. Wystąpią na nim m. in Rise Up!, Dub Chanters, Zebra, Jabbadub, Zasad, Unity Selektazz, Steppa Warriors, Back Alley. Kolejne festiwale i kolejny weekend tj. 9-11 lipca to aż dwa wydarzenia: SLOT ART Festiwal w Lubiążu oraz Reggaeland w Płocku. Na Slocie wystąpią m.in. Quledub, No Hands, Roots Defender, Roots Revival oraz Bedi. Do Płocka natomiast zawita Fire In The Hole oraz Johnny Clarke meets Soothsayers. Kolejny weekend to odpoczynek od festiwali, proponujemy jednak wybrać się 17 lipca na sesję Roots Revival do Warszawy gdzie zagrają oni na własnym nagłośnieniu ostatni raz przed długą przerwą. Prawie miesięczna pauza, a po niej Ostróda Reggae Festiwal. 13 sierpnia: Zion Train, Ragana, Roots Defender, Kosmos Mega Sound system , 14 sierpnia Dub Incorporation. Najbardziej dubowym dniem będzie jednak 15 sierpnia, w którym na festiwalu wystąpią  Kadubra, Wszystkie Wschody Słońca,Jabbadub,Dubbist, The Lordz, Joint Venture Sound System, Don Letts (Wlk. Brytania), Roots Revival Sound System, Digital Dubs feat. Earl 16 (Brazylia / Jamajka), Bristol Sound (Wlk. Brytania), Mungos Hi Fi feat. Soom-T & Kenny Knots (Wlk. Brytania). Na koniec tydzień po Ostróda Reggae Festiwal, w Kluczborku odbędzie się koncert Overproof Soundsystem (Wlk. Brytania) w ramach festiwalu Stolica Reggae.

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Netlabelowy raport 5 i 6 na kwiecień-maj

Autor: Bedi (10 czerwca 2010)

Na początku przepraszam za brak raportu netlabelowego za kwiecień ale w tym majowym postaram się nadrobić owy brak.

Na początek jeszcze raz wspomnę o Italian dub community Showcase vol. 2, o której już alarmowaliśmy, bo to wspaniała inicjatywa włoskich dubhedów, która potwierdza iż dub we Włoszech to mocna scena. Tylu artystów chyba nie miała żadna składanka, a do tego tyle minut dubu. Po szczegóły odsyłam tu: http://dubmassive.org/1487/italian-dub-community-showcase-volume-2-atakuje/.

Kolejna propozycja to dub z Malty – Mind’s Eye Dub, który wydał netlabel Dubkey. Album A Different Word zawiera 15 utworów.

W kwietniu ukazał się fantastyczny album producenta Maxa Tannone, który zremiksował rap Mos Defa z klasycznymi rytmami jamajskimi. Efekt to 10 kapitalnych kawałków, a każde słowo dodane tu byłoby nie na miejscu, dlatego posłuchajcie sami. Ta muzyka łączy fanów hip hopu i reggae i nie tylko. Słuchajcie Mos Dub! http://mosdub.com/

Pod koniec kwietnia wyszedł mini album grupy Uptown Rebel, która tworzy live acty dubowe. Francuzi zatytułowali swoje dzieło “Enter the arena”, a materiał to leniwy dub z piękną melodyką i mocniejsze steppersy. Cacko zarówno dl fanów Uk dubów jak i francuskiej sceny dubowej. http://french-dub-released.org/index.php?option=com_content&view=article&id=95:uptown-rebel-enter-the-arena&catid=35:releases&Itemid=58&lang=en

Po nadrobieniu zaległości zabieram się za majowe wydawnictwa.

Pierwsze z nich to epka OnDubGroundu o tytule Lola. Wystarczy, że powiem, że rytm to steppers, a ujeżdżają go Biga Ranx i człowiek legenda Joseph Cotton. Dla to mnie to killer, który przez dłuższy czas nie opuszczał moich głośników http://odgprod.com/wp/2010/05/lola/

Ukazała się także druga część składanki Revolutionary dub vibrations, którą wydał netlabel http://dubvibrations.com/. Spośród 20 wykonawców warto zwrócić uwagę na Earlyworma, który stworzył eksperymentalny dub z lekkim wobblem, na niezawodnego Dub engine, o którym już wspominałem podczas innych raportów netlbelowych, natomiast Barbes d & Mo Kalamity częstują nas pięknymi dęciakami i wokalizami.

Kolejna propozycja majowa to A Bass Oddity (Trinity All Star) by Ras Amerlock & Special Guests a na niej Ras Amerlock z goścmi Uffe (Szwecja), Professor Balthazar (Szwecja),Terroristene (Norwegia), Disrupt (Niemcy),Mc Zulu (Panama-USA). Taki zestaw osobowości daje nam muzykę, której nie da się zamknąć w żadne ramy jednym zdaniem. Dubwise no compromise. http://www.lclweb.org/audio_lp_lcl20.htm

Znów zaskoczył nas nasz rodzimy netlabel Paproota, który tym razem wydał album zespołu Zebra. Prezentują oni dub, któremu najbliżej do sceny francuskiej, gdzie dużo się eksperymentuje i wariuje, czegoś takiego na rodzimej scenie jeszcze nie było. Tyle słowem wstępu, bo za kilka dni pojawi się na stronie pełna recenzja tego wydawnictwa. http://paproota.org/

Przedostatnia epka maja to bardzo ciekawe podejście do dubu, w którym dużo elektroniki z krainy breakbetu, transu, a serwuje nam to The Glidepath EP,  który otwiera „the Secret Archives of the Vatican”. Posłuchajcie sami jakie sekrety się tam ukrywają. http://sleepywhisper.com/2010/free-dubstep-ep-global-beats

Na koniec wspomnę o składance, którą wydał netlabel http://www.lclweb.org pod tytułem Recto Versus vol. 2. Jest to druga część składanki Recto Versus vol 1, która wyszła w 2007 roku. Możemy na niej usłyszeć wiele stylów muzycznych m. in. dub, dubstep, minimal, electronica, funk, hiphop, a to za sprawą takich artystów jak King Kietu, Ras Amerlock, Jambassa oraz Arrogalla.

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Netlabelowy raport part 4 na marzec

Autor: Bedi (12 kwietnia 2010)

Netlabel Al. Dente records zaprezentował nam EP Sushidread&Axon(Sound) – Dub It Loud. Dwóch producentów częstuje nas dubem w stylu francuskim czyli dużo elektroniki i eksperymentu. Słychać dużą inspirację Bliskim Wschodem, zarówno przez wykorzystanie instrumentów związanych z tą krainą, jak i samplów z zaśpiewami. Ta pozycja to propozycja dla ludzi wielbiących francuski dub i elektronikę i raczej nie pomoże w relaksie po ciężkim dniu :-)

http://aldenterecords.com/index.php/blog/show/ADR.COM53.html

Jak co miesiąc netlabel Orginal Dub Gathering wydaje jakieś cudo i tym razem jest to Panda Dub – Blackbamboo. Kolejny Francuz, który pokazuje swoje podejście do dubu lecz tu więcej jest inspiracji uk dubami, co w połączeniu z francuską szkołą dubu daje niespodziewany efekt. Od pierwszych dźwięków „Dubwise attraction” noga zaczyna rytmicznie tupać, by pomedytować w „Soul Rebel” i dalej wpaść w trans z „La Chasse …”, a później podążać drogą „Dub music is my way”, by dotrzeć do połowy trasy z „lnterlude pour Manutension”, a na koniec oddać hołd zmarłemu Manutesionowi (chyba nadal nieodżałowanemu gitarzyście Improvisators dub). Z „In dub we Trust” pędzimy przed siebie, by pomyśleć nad końcówką podróży „Three ways choose one” i tak mamy już „Monady Night”, i powoli wracamy do rzeczywistości, która jest brutalna „Brutal Stepper” lecz kończymy na „Axion Esti 3.0” z nadzieją na ciąg dalszy magicznych wypraw.

http://odgprod.com/wp/2010/03/panda-dub-black-bamboo/

Trzecia i zarazem ostatnia propozycja tego miesiąca to Bandulu dub. Prezentują mocno elektroniczne podejście do dubu, często wkraczając w rejony dubstepu. Na wydawnictwie „Spiritual Revolution” pojawiają się tacy goście jak Liquid Stranger (USA), Nomurai (Austria), ReZiNdRiP (USA), Ras Bruno (UK), Jerry Coox (Francja) i Dubalizer (Brazylia).

http://banduludub.bandcamp.com/

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Dubmassive promotion prezentuje Illegal State Of Mind

Autor: Bedi (28 marca 2010)

Jakub Krysakowski – przygodę z muzyką rozpoczął w wieku 8 lat, kiedy to uparł się że nie chce na komunię roweru tylko “organy”. Gry na instrumentach klawiszowych uczył go jego Ojciec oraz … organista kościelny :) Jakub już w młodym wieku lubił eksperymentować, na przykład z nagrywaniem rockowych kawałków na magnetofon szpulowy i puszczaniem ich w zwolnionym tempie jako podkład pod swoje klawiszowe zagrywki.

Później pojawiły się komputerowe “trackery” w których układał piosenki zgrywając je na magnetofon poprzez PC Speaker. Z czasem zaczął również korzystać z narzędzi o dużo większych możliwościach.

W swoich pierwszych zespołach grał na gitarze basowej muzykę z okolic Punk Rocka – ta muzyka i ten styl życia wywarły na nim ogromny wpływ. Dzięki muzyce Punkowej poznał Dub, a to między innymi dzięki takim osobom jak Robert Brylewski, który majstrował przy nagraniach w sposób, który inspirował Jakuba do poszukiwania nowych brzmień. Inną punkową kapelą od której Jakub poznawał Duby był pilski Alians, który również robił zakręcone przeróbki swoich piosenek, np. “Duby domowej roboty” – dubowa wersja piosenki “Bomby domowej roboty”, którą każdy punkowiec w tamtym czasie miał obowiązek znać :)

Wraz z pierwszą zarobioną kasą zaczęły się pojawiać pierwsze syntezatory, jednocześnie trwała samodzielna nauka produkcji i realizacji dźwięku, zbieranie sprzętu potrzebnego do skompletowania swojego domowego studio, wyrabianie własnych technik produkcyjnych, remiksy konkursowe oraz dla znajomych kapel, rozkręciło się na dobre. Jakub przybrał pseudonim Illegal State Of Mind – genialny zresztą (śmiech) – i uderzył ze swoimi produkcjami na nieprzemierzone wody internetu. Poza projektem Illegal State Of Mind, Jakub udziela się również służąc sporadycznie klawiszem zespołowi Izolatka, grającemu muzykę Ska, oraz z kilkoma znajomymi rozkręca swoją kolejną kapelę, na razie nie zdradzając szczegółów – na pewno będzie dużo eksperymentów i niewyjawiona jeszcze fuzja gatunków muzycznych.

Projekt Illegal State Of Mind idzie cały czas do przodu i nie zamierza poprzestawać. Pojawiło się już kilka ciekawych propozycji z wokalistami nie tylko z polski, ale i z UK, Francji oraz Rosji. Jeden z riddimów leciał w radio w Kalifornii. I możecie być pewni, że o końcu działalności tego projektu nie ma w ogóle mowy.

Kontakt:

Oficjalna strona: www.illegalstateofmind.pl

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Netlabelowy raport part 4 na luty

Autor: Bedi (7 marca 2010)

Drugi miesiąc w roku, i znów 7 wydawnictw netlabelowych, w tym aż 3 to składanki a także jedna polska pozycja.

Zacznę od składanek bo to one w lutym podbiły me uszy. Pierwsza z nich to cudo o którym informowałem już na stronie „In the garden of dub” za którą stoi Kris Napthali. Wydawnictwo to składa się z 22 utworów z 11 wykonwcami takimi jak : Kris (USA), Kirbir La Amlak (UK), Crucial Alphonso (Belgia), Jacin (Francja), Mark Moostec (UK), Roots Hi Tek (UK), Eastern Roots (UK), Brizion (USA), King Earthquake (UK), Dub Invasion (UK) i Massada (Francja). Tak jak wspominałem jazda obowiązkowa dla każdego maniaka uk dubów, po za tym że mogło być to śmiało wydawnictwo do kupienia i wydane na winylu. Moim zdaniem same ksywy muzyków zmuszają do zapoznania się z tą pozycją, każdy kawałek to killer a płyta jest w 100% równa.

http://www.krisnaphtali.com/downloads.html

Druga składanka i znów mistrzostwo świata, a dokładnie prezentacja wszystkiego co się dzieje w dubie francuskim „Step 4i-part6”. Ta składanka to ewidentny prezent dla ludzi którzy nie przepadaja za UK dubami. Od dawna wiadomo że scena francuska dub to mieszanka styli na tym wydawnictwie potwierdzają to  Kanka (znana z 2 płyt i singli), Dub Wiser (także ma na koncie legalne wydawnictwa, po za tym koncertował w Polsce), Natty Bass (członek OnDubGround tu flirtuje z hiphopem a pomaga mu Bigga Ranx), Massive Dub Corporation (elektro dub z piękną partią fleta), Weeding dub (maja na koncie 2 wydawnictwa,a w krótce zobaczymy ich w Polsce), Brain Damage (chyba nikomu nie trzeba przedstawiać), do tego wszystkiego 4 ostatnie utwory to wizja dubstepu w wykonaniu Don Zebry, U Stone, Drydeck, OnDubGround. Wspomnę tylko że wymieni artyści to tylko garstka z 26 którzy znajduja się na tej składance.

http://ondubground.com/

Trzecia i ostatnia już składanka to „Dub Vibrations II” stworzona głównie przez Belgijskich dubhedów. 6 wykowców i 6 steppersów na wysokim pozomie, musicie sprawdzić to sami jak robią to Jahced, IManSeb Music, High Elements, Jacin (znany już z netlabelowych wydawnictw), Exodus Hi-fi masashi, N’tone.

http://reggaedub.be/viewtopic.php?f=8&t=155&p=741

Czas na wydawnictwo z Holandi z labelu Tonego Dubshota który prezentuje Scratchy Duplate Crew – Scientific Dancehall. Jest mi ciężko powiedzieć coś o tym wydawnictwie bo zwróciłem uwagę tylko na „Dance Pon di Korner” które jest dobrym dubem przypominającym styl Mungos HiFi, lecz pozostałe 6 kawałków to już nie moja bajka.

http://dubshot.blogspot.com/2010/02/out-now-scratchy-dubplate-crew.html

Kolejne wydawnictwo to Metastaz reprezentant Francji, który wydał udany album„Orient dub Express”. Powiem szczerze że sam tytuł zawiera w sobie recenzje płyty, jest to orientalna podróż dubowym ekspresem a jedziemy nim z Francji do samej ciepłej Brazylii. A w tym pociągu miesza się dub, hip hop, ambient a nawet rock.

http://www.tazart-music.com/tazart/

Zazen to także reprezentant Francji, a promuje go netlabel Fresh Poulp. Na „Self Control” usłyszymy 15 kawałów elektro dubu, nic odkrywczego ale na pewno rozluźni w trakcie jazdy samochodem na zakorkowanych ulicach.

http://www.fresh-poulp.net/releases/fpr044/

Na koniec zostawiłem sobie polskie wydawnictwo JPL’a, ja powiem tylko tyle 13 kawałków w chiloutowym klimacie w sam raz na wiosenne przesilenie. Jak wspomniają wydawcy „To już druga płyta tego producenta w ramach działalności Ninjah Lab Netlabel, jeszcze wyżej postawiona poprzeczka, lepiej opracowana aranżacja, milej dobrane brzmienia. Klasyczny chillout, momentami taneczny, ale przedewszystkim relaksujący. 13 utworów ładnie skomponowanych, harmonijnie utrzymanych i klasycznie zmiksowanych. Płyta jest bardzo równa, sprzyja to odpoczynkowi, lecz numery takie jak Old Man, czy też Mr.Joe dają tanecznego kopa – wszystko zależy od kontekstu odsłuchu i miejsca. Pozycja którą warto przesłychać, zwłaszcza jeśli dokonania takich mistrzów jak King Tubby, czy Augustus Pablo są nam zdecydowanie bliskie”. Nic więcej nie trzeba dodawać, chyba tylko tyle że jestem wielce uradowany faktem iż co miesiąc wychodzi netlabelowe polskie wydawnictwo, oby tak dalej!!!

http://www.ninjahlab.bls.pl/releases/nln_018.htm

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Young Warriors – atak młodych Charlie P & Biga Ranx

Autor: Bedi (28 lutego 2010)

Od kilku miesięcy można zaobserwować na scenie dubowej ruch młodych artystów, ja skupię się na wokalistach. Dwójka szalonych młodych głosów to Brytyjczyk – Charlie P oraz hmmm Francuz, o polsko brzmiącym nazwisku – Gabriel Piotrkowski aka Biga Ranx.

Charlie P, młodzieniaszek, który pojawia się zarówno na imprezach z Dubateers jak i na ich płytach, swoim głosem powala częstokroć starych wyjadaczy, a skalę głosu to on ma. Nieraz gdy go słyszę pojawiają się ciary na plecach i pojawia się pytanie jak on to robi! Oby go mutacja nie zjadła. Wielka szkoda, że nie mógł pojawiać się w Polsce na sesji Dubateers, bo jak na razie była by to jedyna okazja usłyszeć go w Polsce. Szukajcie jego singli, tym bardziej, że pojawia się na nich nie z byle kim, bo np. z Ranking Joe, Bunningtonem Judah . Kto nie zna jego Oh Jah lub Policemana, niech to  jak najszybciej nadrobi.

Natomiast Biga Ranx jak na razie podbija Francję i robi to z wielką energią, występuje z On Dub Ground, pojawia się także na płycie Kanki jak i wrzuca do sieci niesamowite freestajle na rytmach Jah tubbys. Za każdym razem kiedy słucham jego nawijki nie potrafię w miejscu ustać. Gwarantuje, że poruszy każdego! Po spisie koncertów na jego myspace widać, że koncertuje z bardzo dużą częstotliwością, przynajmniej 2 razy w tygodniu.

http://www.youtube.com/watch?v=w4ka_W34tNw

http://www.youtube.com/watch?v=u5_YpD_atdM

Obydwaj pojawią się częściej na imprezach niż na wydawnictwach, ale myślę, że za niedługo się to zmieni. Bądźcie gotowi na atak młodych



Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Netlabelowy raport part 3 na styczeń 2010

Autor: Bedi (2 lutego 2010)

Nowy Rok, nowy krok i nowe pozycje netlabelowe. Tym razem aż 7, z czego dwie to wydawnictwa polskich netlabeli.

the_vuelo_tapes

Zacznę od pozycji, która pojawiła się na koniec tego miesiąca, jest to „The Vuelo Tapes”. Za dziełem tym stoi dwójka producentów: Vuelo z Houston (USA) i Tony Dubshot z Holandii. Epka ta została wydana w netlabelu Dubbhism, zawiera 5 kompozycji, w tym aż 3 wersje „El general”, cała płyta natomiast to stary dobry Dub, podobny do tego, który robiono na Jamajce w latach 70. Dla fanów Scientista, Kinga Tubbiego konieczność!!!

http://dubshot.blogspot.com/ tu także znajdziecie inne produkcje Dubshota.

FRONT_coverKolejne wydawnictwo to epka współtwórcy dubmassive.org – King Dubear’a “Chapter One- From The Bear’s Den” wydana w netlabelu Paproota. Ciężko wyrazić niepochlebiającą opinię i to nie z racji znajomości, a z racji tego, iż to steppersy jakich w Polsce nie było. Znałem te kawałki przed ukazaniem się epki i powiem szczerze, że to co jest na epce to solidny dub i jeśli ktoś miał wątpliwości czemu King Dubear znalazł się na składance Dub Out Of Poland to ta epka to wyjaśnia. Polecam każdemu kto się jeszcze na nią nie załapał, jeśli lubicie UK dub to jest to nasz reprezentant na Polskę.

http://www.paproota.org

logo_dubamixJako trzecie wydawnictwo przedstawiam wam Dubamix z Francji. Osobiście uważam, że ten materiał powinien być wydawnictwem legalnym do kupienia w sklepach, lecz pewnie sam twórca by tego nie chciał. Jak sam mówi, wplata anarchistyczne poglądy w elektro dub. Jest to miks wszystkiego, co najlepsze we francuskim dubie i to dosłownie, są tu wpływy hip hopu, jungle, drum n bass, techno, tango, muzyki orientalnej, a nawet wstawki orkiestry symfonicznej. Nie ma co się dziwić jeśli jego inspiracje to High Tone, Kanka, Bach czy Dvorak. Do tego trzeba dodać, iż Dubamix to przemyślany materiał i wszystko tworzy całość. Znajdziemy tu wokalne wstawki Buju Bantona, Jacoba Millera, Nicolasa Sarkoziego (tak tak prezydenta Francji), i innych francuskich polityków (jak cudownie brzmi słowo „marketing” wypowiedziane po francusku!). Jak sam pisze, płyta ta kosztowała go wiele pracy więc jeśli tylko macie ochotę wesprzyjcie go finansowo. Jak dla mnie wydawnictwo numer jeden, to trzeba mieć i słuchać głośno!!!

http://dubamix.free.fr/mp3.php

front cover - Dub EngineCzas na płytę, którą chciałem opisać, „wymienię ją bo wyszła w styczniu” i tyle, lecz po usłyszeniu ostatniego kawałka tego zrobić nie mogę. Jest to wydawnictwo włoskiego labelu Irieonair wykonawcy Dub Engine o takim samym tytule. Kawałek, który mnie położył na łopatki i zostałem tak przez 9 minut, to “Take Dub” z gościnnym udziałem Lazza Dub Colective. Jest to popis sekcji dętej, która gra tak przepięknie, że aż żal że cała płyta nie jest z ich udziałem. Dziwi mnie fakt, że to jedynie utwór bonusowy, choć z drugiej strony piękny bonus.

http://www.irieonair.com/it/dub.html

68114365Polski netlabel Qunabu wydał  epkę angielskiego artysty Hoax – The Insomnia EP. Za stroną Qunabu cytuję: „Płyta The Insomia zawiera 4 hipnotyczne kompozycje, w których słychać echa minimal techno oraz dubu o tanecznym charakterze. Jednostajny, pulsujący bit, zdaje się być kręgosłupem dla głębokich ambientowych brzmień. Na uwagę zasługuje okładka, zaprojektowana przez Mariusza Kucharczyka”. Nic dodać, nic ująć.

http://netlabel.qunabu.com/

BSL-RL-FRONT_m

Francuzi z ODG też pięknie rozpoczęli nowy rok i zaserwowali nam solidne steppersy od The Blackstarliners. Epka pod tytułem „ Roaring Lion” zawiera 4 utwory, z czego jeden miksował nieodżałowany Manutension z Improvisators Dub. Solidne wydawnictwo na wysokim poziomie, w każdym numerze bas miota ostro i wgniata w podłogę. Jeśli lubicie uk duby w stylu Disicples to nie ma co się zastanawiać nad ściągnięciem.

http://odgprod.com/wp/2010/01/the-blackstarliners-roaring-lion/ kolejne must have.

Ostatnia wydawnictwo tego raportu to DoobieSound – All Kinda Riddims, czyli wydawnictwo, które już opisywałem w netlabelowym raporcie na listopad 2009, lecz tu w formie instrumentalnej bez wokali.

http://dubkey.com/dubkey005.html

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

Asian Dub Foundation

Autor: yarecki (16 stycznia 2010)

To był chyba 1998 rok, czyli miałem wtedy 16 lat. Pewnego dnia popołudniową doznałem muzycznego objawienia, a wszystko to dzięki telewizji satelitarnej i angielskiej MTV. Przełączając kanały trafiłem tam na teledysk, na którym z początku zaintrygował mnie wokalista ” wyglądał prawie na mojego rówieśnika. Po trzydziestu sekundach nie mogłem już usiedzieć w miejscu, a z głośnika telewizora wycisnąłem chyba całą moc. Koniec klipu, szybkie poszukiwanie długopisu, byle tylko zanotować kto to grał…Asian Dub Foundation, “Buzzin”…

W ten dość przypadkowy sposób poznałem zespół, który mocno wyczulił moje uszy na muzykę uwolnioną od gatunkowych ram. Bo też nie sposób określić, co dokładnie grają ADF – junglowe połamańce, do tego ragga’owe i hip-hopowe wokale, punkowa energia, elektroniczne sample, funk, rock, reggae – wszystko to wymieszane, przyprawione dźwiękami sitar1, tabli2 i dhola3 oraz oparte na solidnej linii basu. A “dub jest fundamentem ” ciężki bas i eksperymenty z technologią.” (Sun J). Nazywani “wojownikami MIDI4 21 wieku” od samego początku swoją niebanalną muzykę łączą z mocnym zaangażowaniem w sprawy społeczno-polityczne.

asian dub foundationW 1993 roku prawicowa, rasistowska partia British National Party wygrała wybory we wschodnim Londynie. Ataki na emigrantów stawały się coraz częstsze, dwóch młodych bengalskich chłopaków – Kudus Ali i Mukhtar Ahmed – zostało prawie pobitych na śmierć a Stephen Lawrence, czarnoskóry 18-latek został zabity przez rasistów. Derek Beackon, członek rady miasta z ramienia BNP, publicznie zapowiadał: “Mam zamiar reprezentować tylko białych ludzi. Nie będę przedstawicielem Azjatów. Nie zrobię dla nich nic. Oni nie mają prawa być w moim wspaniałym kraju”. Dr.Das (Anirdudha Das, bas) prowadził wtedy warsztaty muzyczne w organizacji Community Music, na które uczęszczał wtedy młody, 14 letni nawijacz Master D (Deedar Zaman). Wraz z Pandit’em G (gramofony) postanowili spróbować wspólnie grać i szerzyć antyrasistowski przekaz. W następnym roku do zespołu dołączył Chandrasonic (Steve Chandra Savale, gitara), a w 1995 – Sun J (Sanjay Tailor, elektronika). Azjatycki Fundament Dubowy mógł już występować jako 100% live band. Warto dodać, że żaden z muzyków nie był nowicjuszem na scenie muzycznej, nawet modziutki wówczas Master D – rapował on od 9 roku zycia w sound systemie Joi-bangla, występował także razem z State of Bengal. Dr.Das był w wielu zespołach grających od bhanghry po eksperymentalny jazz i dub, podobnie Chandrasonic – udzielał się w wielu projektach m.in. Higher Intelligence Agency. Pandit G prowadził Transonic Sound System, a Sun J był dj’em w radiu Freedom FM.

Latem 1994 roku na demo Asian Dub Foundation zwróciło uwagę Nation Records. Wydali oni krytycznie przyjęty EP “Conscious”. Pod koniec roku zespół zagrał jako support przed Transglobal Underground. Ich drugie wydawnictwo “Rebel Warrior” (1995) zachwyciło krytyków, ich muzykę określano jako “multi-kulturowy dub hop”. Debiutancki album “Facts and Fictions” wydali w październiku 1995 roku, zawierał utwory z “Rebel Warrior” i ponownie nagrane utwory z “Conscious”. Płyta nie została specjalnie dostrzeżona przez słuchaczy w Anglii, uszy całego kraju były skierowane na retro gitarowy pop. A ADF zaserwowali różnorodną dawkę gitarowyh riffów, junglowych bitów i elektroniki; wszystko przyprawione dźwiękami azjatyckich instrumentów. Teksty piosenek potwierdziły, że “midi warriors” nie będą obojętni na to, co się dzieje w ich otoczeniu. W “TH9″, w którym Master D ujawnia swoje nieprzeciętne umiejętności jako MC, bezkompromisowo dostaje się faszystom; “PKNB” to komentarz dotyczący imigrantów i manipulowania faktami na ich temat. Poruszone są także tematy związane z historią ojczystego kraju ich rodziców i ich nową ojczyzną. (“Journey”, “Debris”); na osobną uwagę zasługuje piękny utwór-manifest “Rebel Warrior”, który inspirowany był poematem “Bidrohi” autorstwa bengalskiego poety i muzyka Kazi Nazrul Islam’a (1899-1976). Poprzez swoją twórczość protestował on przeciwko różnym formom ucisku – niewolnictwu, feudalizmowi i kolonializmowi Brytyjczyków (za co trafił do więzienia); zabierał też głos w sprawach wolności kobiet i sprzeciwiał się fanatyzmowi religijnemu.

Rok 1996 to dla ADF czas doskonalenia swoich umiejętności podczas występów na żywo. Nation Records wydało singiel “Change a gonna come” a dzięki wspólnej trasie koncertowej z Primal Scream midi warriors nareszcie zostali zauważonie przez brytyjskie media; Primalsi pomogli też wydać singiel “Free Satpal Ram”, który w dość istotny sposób zwrócił uwagę na sytuację Azjatów w Wielkiej Brytanii. ADF tym samym włączył się w całą kampanię, której celem było uwolnienie Satpala Ram”a ” Azjaty osądzonego za zabójstwo w samoobronie (atak na niego miał podłoże rasistowskie). Jego sprawa była jednym z wielu przypadków niesprawiedliwego traktowania imigrantów przez brytyjski system sądowniczy i penitencjarny. Satpal sam stwierdził w jednym z wywiadów: ” Tylko dzięki interwencji mediów, Amnesty International i grup takich jak Asian Dub Foundation, moja sytuacja się polepszyła”. Kampania zakończyła się sukcesem ” po 13 latach odsiadki Satpal wyszedł na wolność. Muzyczny i liryczny przekaz ADF szczególnie pozytywnie został odebrany we Francji. Dlatego też następny album “R.A.F.I” został wydany przez Labels/Virgin France w 1997 roku. Na nowym albumie znów pojawiły się teksty piętnujące niesprawiedliwość społeczną i rasizm w Wielkiej Brytanii, które ugruntowały pozycję ADF jako zespołu mocno zaangażowanego w sprawy społeczne. Mocny przekaz przeplata się z energetycznymi utworami, w których muzycy podkreślają swoją “dubową mentalność” (“Dub mentality”) i życiową aktywność. “Nie mogę żyć bez rytmu i rymu/mam dość odpoczynku/muszę organizować swój czas/nie stoję w miejscu/mam życie, które muszę wypełnić” śpiewa Master D, a Navigator zaproszony do nagrania utworu “Culture move” woła “róbcie kulturowy ruch!”. Podobnie jak na debiutanckiej płycie, także i na tej zwracają się w stronę swoich korzeni ” “Assasin” inspirowany jest historią Udama Singh”a (znanego także jako Mohammed Singh Azad), który w 1940 roku zabił gubernatora Punjabu Sir Michael O’Dwyer”a. Akt ten był zemstą za masakrę demonstrantów żądających niepodległości Indii w mieście Amritsar, w czasie której brytyjscy żołnierze zabili prawie 400 osób. “Naxalite” z kolei inspirowany jest powstaniem chłopskim, które miało miejsce w zachodnim Bengalu w 1967 roku.

Po wydaniu “R.A.F.I.” ADF ruszyło w świat. Zespół praktycznie bez przerwy był w trasie, przyciągając na swoje żywiołowe koncerty multikulturową publikę. Wystąpili na wielu koncertach w Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy, a także na festiwalu Fuji Rock w Japonii. Jeden z występów (z londyńskiej Astorii) został utrwalony na albumie “Conscious party”(1998, Labels). W USA zespół zagrał jako support przed Beastie Boys i, ku pozytywnemu zaskoczeniu muzyków, publiczność przyjęła ich bardzo dobrze. W Wielkiej Brytanii prasa zachwycała się ich muzyczną energią i porównywała do zespołów punkowych. Dzięki tym licznym występom ADF zdobyli nowe umiejętności muzyczne, które wykorzystali na wydanej w 1998 roku płycie “Rafi”s Revenge”( FFFR/London Records). Album ten zawiera utwory z “R.A.F.I”, bogatsze w brzmienie i “doładowane” dzięki doświadczeniom zdobytym na koncertach. Tego samego roku płyta otrzymała muzyczną nagrodę Mercury Prize. Jak się okazała nie był to koniec nagród, bo w grudniu BBC doceniło wkład ADF w burzenie stereotypów o azjatach i przyznało im nagrodę BBC Asian Award for Music. Jeszcze w 1998 Asian Dub Foundation dzięki swojej mocnej już pozycji zdobyli fundusze z London Arts Board i założyli organizację Asian Dub Foundation Education (ADFED), której celem była muzyczna edukacja młodych ludzi, zapewnienie im dostępu do sprzętu i rozwijanie ich pasji. Idea była więc bardzo podobna do Community Music, gdzie członkowie zespołu mieli okazję się spotkać. ADFED działa obecnie jako niezależna organizacja, organizując różne warsztaty muzyczne w Londynie.

Rok 1999 to duża trasa koncertowa po USA i Kanadzie, gdzie zespół spotkał się z wielkim entuzjazmem ze strony i zdobył dużą popularność wśród niezależnych, studenckich rozgłośni radiowych. Występowali razem z załogą Audio Active z Japonii, stąd cała trasa została określona jako “Asian Invasion”, a większość biletów rozchodziła się na długo przed koncertami.

asian dub foundation_community musicTrzecia płyta “Community Music” (Labels) została wydana w 2000 roku. Tytuł to hołd dla organizacji, w której wszystko się zaczęło a także wyraz szacunku dla kulturowej i etnicznej różnorodności fanów zespołu. Dla wielu z nich (w tym także dla mnie) to najlepsza płyta w dorobku ADF. Mniej jest na niej jungle”owej energii, za to więcej smyczków i dęciaków, bujających melodii i chwytliwych gitarowych riffów. Do tego śpiew Deedar”a na najwyższym poziomie. W warstwie lirycznej zespół porusza się w “swoich” obszarach ” komentuje sytuację w Wielkiej Brytanii (“Real Great Britain”), piętnują rasizm i nazizm, wracający przy tym do sprawy zabójstwa Stpehena Lawrence”a (Officer XX). W utworze “Commited to life” słychać przemawiającą Assatę Shakur5 (ciotkę Tupaca), byłą członkinię Czarnych Panter i Czarnej Armii Wyzwoleńczej, która po ucieczce z więzienia w USA znalazła azyl na Kubie. Na albumie znalazły się także 2 utwory-hołdy: “New way, new life” i “Ta deem”. Pierwszy jest hymnem na cześć pierwszego programu w angielskiej telewizji przeznaczonego w całości dla Azjatów mieszkających w Anglii. “Naya zindagi naya jeevan” – new way, new life” emitowany był w drugiej połowie lat 60 i miał duże znaczenie dla pokolenia rodziców członków ADF. “Ta deem” z kolei to remix utworu Nusrat Fateh Ali Khan”a, wokalisty często określanego jako Bob Marley Pakistanu, Elvis Presley Wschodu, najjaśniej święcącej gwiazdy muzycznej dla wielu muzułmanów, hindusów i sikhów; doceniany był także na całym świecie za swoje umiejętności wokalne i otwarte podejście do muzyki ” współpracował z artystami i muzykami z różnych kultur i reprezentujących różne style muzyczne.

Kolejna trasa po Europie, koncerty w Singapurze, Australii, Nowej Zelandii i pierwszy tour po Japonii – wszystko to sprawiło, że Asian Dub Foundation utwierdził swoją pozycję jako zespołu bardzo pracowitego, dla którego występy przed publiką są istotną częścią muzycznej egzystencji. Na koncertach we Francji po raz pierwszy wystąpili nowi muzycy: Rocky (Rocky Singh , perkusja), MCs Aktarvator & Spex z Invasian (zespół z “kuźni” ADFED) i Cyber (Pritpal Rajput, dhol). Dość niespodziewaną zmianę w składzie zespołu przyniósł jednak Sylwester roku 2000. Wtedy to Master D zagrał ostatni koncert w szeregach ADF. Chciał zrobić przerwę od muzyki, szczególnie od ciągłych tras koncertowych i spróbować innych stron życia, miał przecież 14 lat gdy zaczął swą przygodę z zespołem. Od jakiegoś czasu planował też poświęcić się pracy w organizacjach anty-rasistowskich i walczących o prawa człowieka. Zapewne wielu fanów w tym okresie zastanawiało się tak samo jak ja ” “co teraz będzie”". Dla mnóstwa osób głos Deedar”a, jego specyficzny flow z elementami patois, młodzieńcza energia ” wszystko to było prawie nierozerwalną częścią wizerunku ADF. Zespół nie szukał nowego wokalisty, na front wysunięto Aktarvatę i Spex”a. I wg mnie, poradzili sobie oni doskonale. Podobnie jak Master D potrafili strzelać rymami z szybkością karabinu maszynowego, nie kopiując przy tym stylu swojego wielkiego poprzednika a ich wojownicze rapowanie wkomponowało się w energiczną muzykę. ADF tym samym potwierdził, że pamięta główną ideę wyniesioną z organizacji Community Music ” zespół to kolektyw osób i każdy jest odpowiedzialny za ostateczne brzmienie.

W 2001 roku ADF w dość nagrali swoją pierwszą w karierze ścieżkę dźwiękową do filmu “Nienawiść” (org. “La Haine”, reż. Mathieu Kassovitz). Chandrasonic tak opisywał to doświadczenie: “To był ten klub w London Old Films, New Music, gdzie możesz improwizować podczas gdy film jest odtwarzany na ekranie za tobą. Ideą była reinterpretacja filmu. Stworzyliśmy 95 minut muzyki w trzy tygodnie ” w większości instrumentalnej. Mathieu Kassovitz przyszedł się z nami zobaczyć i stwierdził, że to było fantastyczne: skakał dookoła, na krześle, krzyczał! Nasza muzyka ma być jako bonus na DVD z filmem. Ludzie mają mieć możliwość obejrzenia filmu z naszą muzyką jako soundtrackiem.”

Dzięki pomocy British Council w kwietniu 2001 ADF pojechał do Brazylii, gdzie obok grania koncertów muzycy prowadzili warsztaty z młodymi ludźmi. Spotkali się przy tym z wielkim entuzjazmem publiczności, udało im się także wystąpić ze znanymi brazylijskim zespołami jak Orappa, Nacao Zumbi i Afroreggae. W czerwcu z kolei zespół zawitał nareszcie do Polski. Jak pisał wtedy Maken “Po wielu latach neskutecznych prób wykonywanych przez różnych polskich promotorów wreszcie się udało!”. Dzięki agencji Alter Art Azjatycki Fundament Dubowy zagrał dwa koncerty ” 23 we warszawskiej Stodole, dzień później na sopockim molo. Po tym drugim występie Dagny Kurdwanowska tak opisała swoje wrażenia: “Od pierwszego dźwięku wiadomo było, że nie jest to występ podczas którego się stoi i słucha ["] Kiedy podczas tejże piosenki usłyszeliśmy “Jump for justice!” nawet ostatnie rzędy nie pozostały obojętne na ten apel”.

Z tą pierwszą wizytą ADF w Polsce związana jest jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż polski kompozytor muzyki jazzowej, pianista i keyboardzista Wojciech Konikiewicz grał w latach 80-tych z Dr.Dasem w brytyjskiej grupie jazzowej Pinski Zoo. W sierpniu 2000 roku, po latach nie widzenia się, przypadkowo spotkali się w samolocie do Tokio. Kilka dni przed koncertem w Stodole W.Konikiewicz dostał maila od Dasa, że przylatują do naszego kraju i chętnie by się z nim znów spotkał. Na szybko zorganizowany został jam session w Jazzgocie, odbyło się on w godzinę po zakończeniu głównego koncertu! Muzycy ADF nie wykazywali oznak zmęczenia, przeciwnie ” energetyczny performance trwał 2 godziny (nie był to koniec współpracy polskiego muzyka z Dr.Dasem, bowiem na jesień 2007 planują odpalenie stałego składu ” tria z nimi Dj Ramjac”em; dodatkowo Wojtek pracuje obecnie nad remiksami utworów z solowej płyty Dr.Dasa!).

Końcówka roku 2001 to to pierwsza duża trasa po wschodniej Europie. Odbiór był niesamowity, w Jugosławii zagrali w klubie dla 8 tysięcy osób, w Bułgarii dla 3,5 tys. W październiku Nation Records wydało płytę-składankę “Frontline 1993-97 (rareties and remixes)”, na którym znalazły się utwory ADF zremiksowane m.in. przez Dj Scud’a, Dry&Heavy, Panicstepper”a a także kilka nigdzie dotychczas nie wydanych. Od początku 2002 roku zespołem zainteresował się Adrian Sherwood, który zajął się produkcją nowego albumu. Wszyscy członkowie ADF byli i są wielkimi fanami On-u Sound; Adrian był dla nich dokładnie tą osobą, której chcieli. Prace nad płytą nie przeszkodziły ADF jeździć na kolejne koncerty, w tym na Kubę (po raz kolejny dzięki pomocy British Council). Ponad 5000 osób przyszło na ich koncert w Salon de Rosada, miejscu mocno związanym z salsą a na scenie gościnnie pojawili Sintetis i hip-hopowy duet Anonimo Concejo.

asian dub foundation enemy of the enemyW lutym 2003 roku pojawiła się długo oczekiwany kolejny album. “Enemy of the enemy” (Labels) to pierwsza płyta bez Deedar”a, za to nagrana z nowymi muzykami i wokalistami, którzy już od 2000 roku udzielali się w szeregach ADF (Spex & Aktarvator – wokaliści, Rocky ” perkusja, Cyber ” tabla, dhol). Gościnnie pojawili się także Ed O’Brian z Radiohead, hinduska wokalistka Sonia Mehta, Navigator, Ghetto Priest a także Sinead O’Connor, która zaśpiewała piękną trip-hopową balladę “1000 mirrors”. Brzmienie płyty jest bardzo spójne, czuć rękę mistrzów konsolety ” Adriana Sherwooda i Nicka Coplowe”a z On-u Sound. Należy przy tym zaznaczyć, że był to pierwszy raz, gdy grupa dała się “prowadzić za rękę” przy produkcji albumu komuś spoza kolektywu. Dla wielu fanów płyta była rozczarowaniem, pojawiły się głosy, że ADF stracił swój charakter, że bez Deedar”a to już nie to. Ja byłem w tej drugiej grupie osób, dla których album ten był potwierdzeniem ciągłej ewolucji zespołu. I tego, że ADF nie zwalnia tempa ” wojownicze i szybkie rapowanie nowych wokalistów przeplatane jest z szalejącymi bębnami i mocnym basem. Inaczej jest także w warstwie tekstowej; zespół, po wielu latach koncertowania po całym świecie i spotykania ludzi w krajach o różnej sytuacji politycznej i społecznej, zrobił krok naprzód ” już nie chciał być tylko i wyłącznie postrzegany przez pryzmat Wielkiej Brytanii i jej problemów z imigrantami i rasizmem. Jak stwierdził Dr.Das “na tym albumie jest bardziej globalny przekaz”. W “1000 mirrors” Sinead śpiewa o przemocy wobec kobiet, inne teksty traktują kłamliwych ludziach i obłudnej, przewrotnej polityce, dostaje się też “wielkiej ósemce”. “Fortress Europe” to ponura wizja Starego Kontynentu zamkniętego dla “obcych” ludzi, a “19 Rebellions” opowiada o buntach w brazylijskich więzieniach. Bardzo jasnym punktem płyty jest “Power to the small massive” – utwór, w którym zespół daje wyraz uznania dla swoich fanów. Tytuł został zaczerpnięty od pewnej inicjatywy miłośników ADF: po powstaniu oficjalnego chatboard’u na oficjalnej stronie zespołu kilka z piszących tam osób postanowiło zawiązać nieformalne małe “community”, nazywając je właśnie Power to the small massive; spotkali się przy okazji koncertów w Lille i Londynie w 2000 roku. Trasa promującą nowy materiał obejmowała dwa koncerty w naszym kraju ” w warszawskiej Stodole (06.05.2003) i poznańskim Eskulapie (07.05.2003). Polska publiczność dostała dawkę energetycznej i świadomej muzyki, ja miałem okazję po raz pierwszy przekonać się, jak żywiołowe są ich występy. Oprócz nowych utworów nowi wokaliści świetnie poradzili sobie na dwa głosy ze starymi szlagierami takimi jak “Rebel Warrior” czy “Buzzin”, duże wrażenie zrobił na mnie Cyber szalejący ze swoim bębnem dhol. Zespół miał bardzo dobry kontakt z publiką i co ważne, po muzykach widać było, że granie na żywo daje im tyle samo radości co nam, ludziom skaczącym pod sceną.

Intensywne koncertowanie obejmowało także wspólny tour po Europie razem z Radiohead. Zakończył się on po koniec 2003 roku, w międzyczasie Labels wydał koncertowe DVD/CD “Keep banging on the walls”. Na początku 2004 pojawiła się informacja, że ADF rozpoczął pracę nad nowym albumem i nagrywa właśnie utwór “We want your oil”, koproducentem którego został Babu Stormz (Martin Savale, brat Chandrasonica). W marcu nagrali kolejny nowy kawałek, ale tym razem na rzecz Make Trade Fair, akcji propagującej sprawiedliwe zasady rynkowe dla ubogich krajów. Prace nad albumem tradycyjnie przeplatane były z licznymi koncertami i występami, na których muzycy grali swoją ścieżkę dźwiękową do filmu “La Haine”. W maju natomiast mieli okazję stworzyć nowe dźwiękowe tło do kolejnego filmu ” “Bitwy o Algierię” (Battle of Algiers, reż. Gillo Pontecorvo’s, 1965, opowiada on o oporze algierskich partyzantów przeciwko francuskim kolonialistom w 1950 roku). Performance miał miejsce w Brighton Dome w Londynie, razem z muzykami ADF zagrała wiolonczelistka Mee, która współpracowała już wcześniej z zespołem przy nagrywaniu utworu “Dub Mentality”; wystąpiła ona także razem Dr.Dasem, Chandrasoniciem i Cyberem na 50. “Weneckich Biennale” w 2003 roku, gdzie grali muzykę do poematów Kalidasy, “Szekspira Indii” z 5 wieku. Reżyserem tego spektaklu był Peter Sellars z English National Opera. W maju 2004 ADF znów miał okazję współpracować z tym panem, tym razem przy dosyć niecodziennym projekcie ” operze o libijskim przywódcy, płk. Kadafim. Zespół rozpoczął pracę nad muzyką do tego widowiska, którego premiera zaplanowana została na 2006 rok. Pojawiły się różne opinie, czy tak kontrowersyjna politycznie postać zasługuje na uwagę English National Opera. Za zaangażowanie w ten projekt muzyków ADF najbardziej odpowiedzialny był Chandrasonic, który zafascynowała postać pułkownika w młodzieńczych latach, kiedy to przeczytał o nim książkę. Jak sam mówił: “On był demonem, Osamą bin Ladenem swoich czasów ” ja chciałem się dowiedzieć co kryje się za tym archetypem ["] chciałem poznać drugą stronę osoby powszechnie uznanej za nikczemną. ["] uznawany kiedyś przez Zachód za szaleńca, pustynnego wyrzutka skończył zrehabilitowany i ściskał sobie dłoń z Tony Blair”em.” Reżyser opery David Freeman także bronił projektu ” “On (Kadafi) zrobił dla Libii wiele dobrego jak i złego. To jest prowokacja i uważam, że jest to jedna z rzeczy, jakie sztuka powinna robić.”

Wracając do 2004 roku ” we wrześniu rozpoczęło się miksowanie utworów na nowy album, “Tank”; światło dzienne ujrzał on pod koniec lutego 2005 roku. Płyta jest dynamiczna ” otwiera ją szybki utwór o Londynie “Flyover”, następnie mocny przekaz uderzający w politykę USA (“Tank”, “Oil”) podany jest na równie mocnym beacie. Muzyka wyhamowuje dopiero pod koniec albumu ” spokojnym “Tommorow begins today” i instrumentalnym “Melody 7″. Największym atutem tego albumu jest Ghetto Priest, którego melodyjne śpiewanie jest jakby przeciwwagą dla wojowniczego rapowania Spexa i szybkiej, mocnej muzyki. Na wokalu udziela się także MC Lord Kimo (“Round up”), pozostali goście to m.in. Mad Mike (programowanie, efekty), Babu Stormz (bas) , wiolonczelistka Mee.

Zespół ruszył w trasę promującą nowy materiał, licznie występowali także w okrojonym składzie, jako soundsystem. Poza tym poszczególni muzycy ADF dawali koncerty swoich projektów (Spex razem Invasian, Rocky jako Rock. I.D). Pracowali także nad kolejną ścieżką dźwiękową do filmu “Bradford riots” (reż. Neil Biswas, produkcja dla kanału tv Channel 4), który opowiada o dramatycznych wydarzeniach w Bradford w 2001 roku, kiedy to anty-rasistowska demonstracja skończyła się atakiem na imigrantów i poważnymi zamieszkami.

W marcu 2006 roku jeden z założycieli ADF, Dr. Das, postanowił rozstać się z zespołem. Swoją decyzję motywował chęcią powrotu do eksperymentowania z dubem, world music a także nauczania muzycznych technologii. Rozpoczął pracę nad swoim solowym albumem6, a na żywo wspierał swoim basem formację Visionary Underground. Za to nowym basistą ADF został znany już ze wcześniejszej współpracy z zespołem, brat Chandrasonica Babu Stormz (Martin Savale), przed którym stanęło nie lada wyzwanie ” pulsujący bas Dr Dasa był dość mocnym fundamentem w wielu utworach. Czy sobie poradził” Mieliśmy okazję przekonać się o tym na 2 koncertach w Polsce ” 18 maja w Gdańsku i 28 czerwca we Wrocławiu. Była to także okazja zobaczyć 2 nowych wokalistów, Ghetto Priesta i Lorda Kimo. We Wrocławiu ADF dał wysoce energetyczny koncert i przynajmniej moje obawy co do następcy Dr Dasa zostały rozwiane ” bas pulsował jak należy. Zespół nawiązał świetny kontakt z publiką, oprócz nowych, dynamicznych kawałków z płyty “Tank” nie zabrakło szlagierów.

l_c2505a033cf86b64376a0c1b499a0ed1W sierpniu 2006 miała miejsce długo oczekiwana premiera opery o płk.Kadafim, z muzyką stworzoną przez ADF. Miałem okazję być w tym okresie w Londynie i na stacjach metra itp. dało się zauważyć sporo plakatów reklamujących to wydarzenie. Zgodnie z intencjami autorów, przedstawienie wzbudziło sporo kontrowersji i różnych opinii. Jesienią zespół wrócił do studia, aby rozpocząć pracę nad kolejnym albumem. Pojawiły się plotki, że przy nagrywaniu nowych utworów na wokalu udzielał się Deedar Zaman7, pierwszy wokalista grupy! Potwierdzona została także informacja o planowanej kompilacji “The best of”. Ukazała się ona w lutym tego roku pod nazwą “Time Freeze 1995/2007: The Best Of”. Wybrane na składankę utwory to “ADF w pigułce” – obejmuje wszystkie ważniejsze utwory. Niektóre z nich to wersje z singli i sesji Andy’ego Kershawa z radia BBC, inne z albumów; wolne, szybkie, bujające, ostre, junglowe – jeśli ktoś chciałby po raz pierwszy osłuchać się z ADF to płytę nadaje się do tego idealnie. Numery 19 i 20 to nowe całkowicie utwory -”Start stop” i “Target Practice”, które zapewne ukażą się na nowym albumie. W wersji rozszerzonej album zawiera dodatkowy dysk z naprawdę niezłymi perełkami ” remixami, (m.in. Jazzwad, Pusher Sound, Congo Natty), kolejny nowy utwór “Activists & Selectors” z Deedarem Zamanem(!!) na wokalu, wersje live z Chuckiem D z Public Enemy a także piękny utwór “Siberian Sleng Teng” czyli kolaboracja ADF z zespołem Yat-kha z Republiki Tuwy.

Rok 2008 to nowa płyta – “Punkara”. Jest to pierwszy album z całkowicie nowym wokalistą – Al Rumjen’em, obok niego śpiewa Aktarv8r i Ghetto Priest (który po nagraniu płyty opuścił skład). Reszta składu to Cyber, Pandit-G, Sunjay i Chandrasonic. Album zawiera 11 utworów i jeden bonus. Zaproszeni goście to m.in. Iggy Pop, Nathan Lee, Amina Annabi i wokalista Gogol Bordello – Eugene Hütz.

Podaj dalej
  • Digg
  • del.icio.us
  • Facebook
  • email
  • MySpace
  • Twitter
  • Wykop

« Poprzednie artykuły