Netlabelowy raport part 1 na listopad 2009
Listopad 29, 2009 przez Bedi
Minął tydzień od artykułu o netlabelach, a już pojawiły się kolejne ciekawe propozycje netlabelowe. Pierwsza z nich to brazylijski Dubalizer z płytą Sub Existencia. Za tą groźnie brzmiącą nazwą kryje się utalentowany producent Wagner Bagao pochodzący z Sao Paulo. Jego dub to wersja bezkompromisowego podejścia do tematu, wokalnie upiększają jego dzieło Dom Lampa, Nell, Mc Bing Man oraz Arcanjo Ras. Płyta ta wprowadza nas w ponad godziną wyprawę w krainę brazylijskiego dubu, z wzbogaceniem w postaci dwóch remixów wykonanych przez Tsunami Wazahri oraz Stereo Dubs. Jest ona skrzyżowaniem dubu z żywiołem brazylijskim, a także z wyraźnymi wpływami muzyki latynoskiej, a nawet dancehallu, co na pewno jest ciekawym doświadczeniem. Dubalizer to zarówno odkrycie składanki „Dub Tentacles vol. 1”, a także dowód na to, że dub nie zna żadnych granic i podziałów. Moi faworyci to Cosmunidade, Dom Coragem, Dub is electronic music, Soldiers of dub, oraz Salvia Divinorium z piękną trąbką na pierwszym planie.
http://www.fresh-poulp.net/releases/fpr041/
Druga netbelowa listopadowa propozycja to wydawnictwo netlabelu http://dubkey.com/, które reprezentuje Dobbie Sound ze Szwecji. Ten 26-latek, urodzony w mieście największego reggae festiwalu we Szwecji – Upssali, raczy nas albumem „All Kinda Wall”. Płyta ta zawiera 14 kompozycji, z czego trzy ostatnie to wersje dubowe, w pozostałych jedenastu młodego Szweda wspierają na mikrofonie m. in. Jahvisst, Hanoueh, Dan I Locks, Nu Chilly, Culture Brown. Mam wrażenie, iż wymienieni wokaliści to fascynaci nurtu Bobo Dread, przez co produkcje te wkraczają w nurt conscious reggae. W tym zestawieniu pojawił się jeden, można powiedzieć odmieniec, i jest to Haji Mike z utworem Bless, który rozłożył mnie na łopatki. Reprezentuje on dub poetry, jego barwa głosu, a także sposób melodeklamacji przypomina mi Benjamina Zephaniah, co w tym przypadku działa na korzyść. Jest to numer jeden tej płyty, z powodu tego kawałka naprawdę warto ściągnąć tą płytę.

Natomiast trzecia pozycja to składanka Revolutionary Dub Vibrations o której wspomniał już Yarecki. Ja wspomnę tylko o utworze Ackboo ze Stevem Steppa ponieważ stworzyli piękny steppers z motywem z utworu Roberta Milesa „Children” który przypomina mi dzieciństwo.
http://revolutionarydubgatherers.ning.com/
- Tagi: Ackboo, Benajmin Zephaniah, Dubalizer, Haji Mike, Steve Steppa, Tsunami Wazahri
- Brak komentarzy »
- Kategoria: Artykuł







Ostatnio na naszych łamach pojawił się ciekawy i
Po chwilowej ciszy Abassi znów atakuje. Tym razem jest to wydawnictwo z serii Deep Root Abassi Dub Conference. Na stronie A ma znajdować się wersja N. Percha jako Abassi, zaś na stronie B pojawiać się mają goście z wersją dub. Ktoś może powiedzieć „cóż za paranoja – utwór dub ma swój Dub”, lecz tak naprawdę to inne spojrzenie na ten sam kawałek i słucha się go z taką samą ciekawością jak i wersji pierwotnej. Cykl dubowej konferencji jako gość rozpoczął inny sound ciężkiej wagi – Vibronics. Ja skupię się na drugim krążku z tej serii, gdzie dub wersją uraczył nas mniej znany, pochodzący z Grecji, a nagrywający na Krecie, Professor Skank. Jego remix Perch umieścił już na swoim albumie “Live As One remixed”, a był to
utwór Life That I Choose. Sam Professor remiksował już Macka B oraz African Simbe. Przechodząc do samego singla, wzrok kierujemy na płytę, która wyróżnia się intrygującą i cieszącą oko zielenią i przeźroczystością. Strona A należy do Abassi, które raczy nas utworem „Acropolis” – nazwa jest chyba ukłonem w stronę płytowego gościa z Grecji. Sam utwór to produkcja na wysokim poziomie, do jakich przyzwyczaił nas Perch w Abassi. Bas pięknie unosi się w tym kawałku, a do tego całe instrumentarium współgra i tworzy całość. Strona B to dub tego kawałka w wykonaniu Professor Skanka, i jak na dub przystało jest w nim więcej przestrzeni i inne dźwięki odgrywają tu główną role, trzeba jednak tu wspomnieć też o basie, który po prostu miażdży. Czekam na kontynuacje tej serii ponieważ mają się tu pojawić goście z Francji – Weeding dub, z Kanady – Dubmatix oraz wielu innych, wciąż jeszcze nieujawnionych gości.
Na „oryginalne dźwięki Syjonu” składa się 12 kompozycji, gdzie każda to inny świat dubu lecz płyta nie traci na tym, a wręcz przeciwnie – tworzy idealną całość. Płytę otwiera „Zion High” z wokalnym udziałem Dubdaddy, utwór ten zremiksował także Activator Mario Dziurex i tu pojawia się idealnie wpasowującą się sekcja dęta Crispy Horns. Utwór drugi „Ellas Melody” to uspokajacz z pięknymi pogłosami i echami w stylu Percha, który niemiłosiernie uskutecznia je na koncertach. Oczywiście nie można zapomnieć o sekcji dętej -bez niej Zion Train to by nie było to. Trójkę na płycie ma kawałek, który zawładnął mną bezgranicznie, to hołd dla wszystkich dubowych zawodników z Wielkiej Brytanii „Hailing Up the Selektor”. Czwóreczka to „Do U See Love” – housowe oblicze Zion Train za którym nie przepadam, lecz dzięki wokalnemu wsparciu Molary kawałek nabiera rumieńców. Kolejny kawałek to „Blessed Is He” w którym Levi Roots wychwala Najwyższego w rytm pędzącego pociągu do Syjonu. W połowie płyty objawia się kolejne housowe wcielenie Zion Train „Beatmass”, które w „Beatiful Children” zostaje kontynuowane lecz tu Molara swoim głosem uspokaja pędzącą machinę. Ósmy kawałek to dźwiękowa rewolucja zarówno od strony wokalnej, którą reprezentują Dubddada z Molarą, jak i muzycznej, gdzie wszystko jest na swoim miejscu jak w dobrym dubie być przystało. „Love Revolutionary” to kolejny klasyk z tej płyty. Numer dziewiąty to także klasyk „Kings of the Sounds and Blues” znów w roli głównej z Molarą i Dubdaddą, a do tego sekcja dęta i jesteśmy rozłożeni na łopatki. Dziesiątka to „Behold The Rainbow” znów z Dubdadda, lecz klimat kawałka jest tu mroczny, co wzmacnia jego moc przypominając pędzący francuski TGV. Numer przedostatni to „Peace&Justice”, który swoim głosem upiększyła Molara, natomiast na koniec Perch zafundował nam „Trzęsienie ziemi” zarówno w przenośni, jak i w rzeczywistości. Po tym kawałku można powiedzieć, że dojeżdżamy do Syjonu i poznajemy jego oryginalny dźwięk. Moim zdaniem jest to jak na razie najlepsza płyta Zion Train, dzięki Molarze, Coddowi, Marcusowi, Dubdaddzie oraz niezastąpionej sekcji dętej Crispy Horns. Płyta ta mimo już 7-letniego starzu ciągle ma swoją moc i świeżość, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego dub maniaka.
Od jakiegoś czasu tu i ówdzie pojawiły się głosy o nowej płycie bristolskiego kolektywu Dubkasm. Nikt nie spodziewał się jednak, że jako utwór singlowy zostanie wybrany utwór wykonany przez Dub Judah’a, wokalistę, producenta i multiinstrumentalistę znanego między innymi z bardzo popularnego w Polsce zespołu – Twinkle Brothers, gdzie gra na gitarze basowej. Do dziś jego klasyki, np. “Babylon Is A Trap” osiągają niebotyczne ceny na serwisach aukcyjnych i są tzw. Świętym Graalem dla kolejnych zastępów selektorów odkrywających angielską scenę reggae. Nie inaczej wygląda sprawa z płytą której dotyczy ta recenzja.
Po doskonale przyjętych przez światową scenę soundsystemową produkcjach (między innymi słynny Steppers Anthem zaśpiewany przez jamajskiego weterana Carltona Livingstone’a), francuskie wydawnictwo Control Tower w grudniu 2008 zaprezentowało kolejnego killera. Tym razem na stronie A można usłyszeć nadwornego wokalistę Vibronics, znanego też z projektu The Dub Factory – Mr Parveza. 12″ singiel oferuje nam do wyboru aż trzy wersje – jedną wokalną, moją ulubioną z użyciem melodyki oraz dub. Soundsystem stylee! Rytm wyprodukował wschodząca gwiazda francuskiego dubu, czyli The Dub Machinist. Na stronie B trzy megaciężkie wersje instrumentalne wyprodukowane przez Muzikal Bena, niezwykle uzdolnionego młodego producenta z Francji. Wszyscy steppawojownicy, jeśli jeszcze nie zakupiliście tej płyty – spieszcie się, bo poprzednie wydawnictwa rozeszły się jak ciepłe bułeczki!
Znany wokalista-weteran, Anthony Johnson, znany z takich hitów jak ‘Gunshot’ czy odświeżone niedawno przez G Corp i Vibronics – ‘Perilous Time’, wydał pod koniec 2008 roku showcasowy album, na którym zamieścił kilka swoich klasyków z okresu działalności jego macierzystego zespołu, czyli ’Mystic I’, który nagrywał dla Linvala Thompsona i Lee Perry’ego. Twórczość pana Johnsona, dostępna na 12″ i 7″ singlach na ebayu osiąga ceny dość zawrotne, ale nie ma co się temu dziwić – są to absolutne klasyki rootsowego grania. Oto mamy w ręku świetnej jakości mini LP – na płycie znajdziemy 8 numerów w tym dwie wersje dubowe. Wiekszość jego produkcji jest regularnie grana na sesjach Jah Shaki czy Aba Shanti’ego. Są to absolutne killery steppersowego grania z końca lat siedemdziesiątych – ‘Life is not easy’, ‘Free up (the ghetto children)’ ‘Rich Man’ i tytułowy ‘Perilous Time’ – to wszystko dostajemy niestety w zwykłej 12″ singlowej okładce, ale zawartość płyty przerażająco dobra. Chcemy więcej!
Wytwórnia Aba Shanti I – Falasha Recordings rozpoczęła swoją działalność w połowie lat dziewięćdziesiątych i była kolejnym krokiem w działalności soundsystemu Shantiego. Co jakiś czas Aba wypuszcza produkcje nagrane przez rodzimy band The Shanti Ites z różnymi wokalistami. W zeszłym roku na rynku pojawiło się kilka 12″ singli z labelu Falashy, między innymi dzięki dobrym koneksjom i częstym wizytom w Japonii, długoletni dubplate grany na imprezach Aby ‘Revelation Time’ śpiewany przez Japończyka Shandi I. Charakterystyczne dla większości produkcji Shanti Ites wyraźny, dzwoniący hi hat i dęciaki są bardzo dobrym tłem dla ciepłego głosu Shandi I, który po słowach ‘Revelation Time’ rozpoczyna śpiew w swoim ojczystym języku. Chociaż nie rozumiemy (przynajmniej my..) tekstu to świetnie leży on na rytmie. Strona B to klasyczne soundsystemowe granie Aby, instrumentalny killer ze tym razem sztucznymi dęciakami, w onedropowym stylu, uwielbianym przez mniejszą część Roots Revival. Da się wyczuć, w którym momencie Aba zazwyczaj włącza bas grająć ten numer, miażdżąc skankujaca wysoko publikę.




