Kolejna audycja Roots Revival w Radiu Kampus już za nami. Wszystkich zapominalskich, tych, którzy mimo szczerych chęci nie mogli wczoraj wysłuchać audycji na żywo oraz tych, którzy chcą wysłuchać jej jeszcze raz, zapraszamy do wysłuchania nagrania na http://talawa.fr/RootsRevivalRadioKampus30.01.2010
Jednocześnie przypominamy, że kolejne show już w przyszłą sobotę od 16 do 17 na falach Radia Kampus.
Dub Temple w Krakowie można uznać za jak najbardziej udane. Pomimo minusowej temperatury na dworze do klubu Krzysztofory przybyło dość dużo ludzi i mała sala pękała w szwach. Nim nastąpił występ Dubkasmu, bardzo dobry set zagrali chłopaki z Global Roots Kolektif, prezentując solidną dawkę UK dubów. Po nich zagrał organizator całego przedsięwzięcia Dubssed, który wie co oznacza zdanie “dubwise no compromise”. Tyczy się to zarówno jego bujającej i przestrzennej selekcji, jak i nagłośnienia, które przygotował na ta imprezę. Bas szurał po cegłach klubu ostro, a w ubikacji trzęsło drzwiami i pisuarami.
Godzina 1 to już początek występu dwójki Brytyjczyków z Bristolu – Dj Strydy i Digistepa, czyli Dubkasm za sterami. Rozpoczęli od hołdu dla nieodżałowanego Yabby You, zmarłego niecałe dwa tygodnie temu. Dj Stryda na początek poczęstował nas rootsami, aby następnie przez dobre półtora godziny masować publikę steppersami. Z bardzo dobrej płyty “Transform I” zagrali m. in From the Fundation, Respeck, Babylon Ambush czy City Walls. Nie zabrakło też starszego kawałka Dub Judah Babylon is a trap oraz totalnej dla mnie niespodzianki w postaci singla Abassi & Vibronics. Wspomnieć trzeba iż każdy kawałek był grany wraz z wersja dubową, a wtedy najczęściej Digistep łapał za saksofon przygrywając piękne melodie, po prostu miód na uszy. Dj Stryda zapowiadał każdy numer podobnie jak ma to miejsce w jego audycji Sufferah’s Choice, przez co cały set pięknie układał się w całość. Po tych kilku godzinach w świątyni dubu przez dłuższy czas odczuwałem szum w uszach, lecz nie był on aż tak dokuczliwy jak na koncercie Zion Train w Katowicach widać, że Dubseed wie co robi gdy podkręca bas. Jeśli tak cudownie zaczyna nam się ten nowy rok to strach pomyśleć co będzie dalej. Wielkie dzięki dla organizatorów za tą imprezę – jako dubmassive.org jesteśmy dumni że mogliśmy być patronem tejże imprezy!
Dziś otwieramy wreszcie oczekiwany dział “Dub Tech”. Na początek prezentujemy Wam artykuł zaprzyjaźnionego z portalem dubmassive.org Tom`a Taplikorta, będący przeglądem najciekawszych wtyczek VST i VSTi.
Zapraszamy do lektury!
Zajmując się muzyką w formie elektronicznej (czyt. korzystając z komputera) często zachodzi potrzeba użycia instrumentu lub efektu, którego aplikacja DAW (Digital Audio Workstation) lub inny program audio nie posiada. Z pomocą przychodzą plug-in`y, tzw wtyczki VST, wprowadzone do obiegu przez firmę Steinberg w roku 1996, producenta między innymi znanego wielu osobom Cubase`a, Nuendo czy Wavelab`a.
VST oraz VSTi, czyli Virtual Studio Technology (instrument) z biegiem czasu oraz z uwagi na nieodpłatną licencję , stało się najbardziej powszechną platformą dla środowiska pluginów.
Dlaczego warto zwrócić uwagę na ten format?
Po pierwsze – każdy może napisać sobie własną wtyczkę VST lub VSTi – z pomocą przychodzi modularne oprogramowanie takie jak np. bezpłatny SynthEdit (www.synthedit.com).
Po drugie większość otwartych hostów współpracuje z tym standardem.
Po trzecie znamienita większość wtyczek współpracuje z midi, dając możliwość korzystania z zewnętrznych kontrolerów.
Wyliczać można jeszcze bardzo długo, przejdźmy może zatem do meritum tego artykułu.
Efekty
Pisząc te słowa, zwróciłem uwagę na dość niszową charakterystykę portalu, o dubie mowa, zatem podążajmy w tym kierunku .
Każdy dubman potrzebuje przynajmniej dwóch efektów – echa i pogłosu. Wybrałem najbardziej według mnie wypasione klocki, które można ściągnąć z sieci za darmo.
ANALOG DELAY (http://mdsp.smartelectronix.com/analog-delay/)
Delay stworzony przez gościa o ksywce Mdsp, z projektu Smartelectronix daje naprawdę spore możliwości oraz przede wszystkim brzmi profesjonalnie. Do dyspozycji mamy 11 parametrów, z czego moim zdaniem najbardziej fachowe i realistycznie oddane jak na cyfrę przystało gałki to :
- czas powtórzenia (delay), który zachowuję tę klasyczną dla analogu jakość i kontrolę wysokości powtórzenia – krócej znaczy wyżej w pitch`u i w dodatku bez trzasków!
- sprzężenie (feedback), którym trzeba ostrożnie manipulować, gdyż łatwo o przesterowanie sygnału (mamy tu do dyspozycji około 120% mocy wprowadzanego sygnału ,
- obcięcie i rezonans (cutoff i resonance-tzwa dobroć) umożliwiająca piękne rootsowe zjazdy echa lub wzbudzanie delay`a dla odpowiedniej częstotliwości.
Dalej możemy wprowadzić emulację taśmy(saturation), ogólną długość powtórzenia(max delay) współdziałającą z parametrem delay dzięki czemu uzyskujemy dokładność zwłaszcza dla krótkich czasów powtórzeń, tryb analogowy(interpolation), czy zsynchronizować z beatem hosta(synchronisation). Jest jeszcze Int time, który odpowiada za wprowadzanie sygnału w obieg efektu, oraz niuanse brzmieniowe, oraz nasycenie echem (W/D).
Efekt działa w trybie mono, ale można nim naprawdę fajnie pokręcić. Przede wszystkim jednak naprawdę ładnie symuluje delay taśmowy – jeśli nie stać nas na oryginalny klocek, warto przyjrzeć się temu pluginowi.
AMBIENCE (http://magnus.smartelectronix.com/)
Ten pogłos stworzył inny współ-działacz Smartelectronix, zwany Magnus. Wtyczka jest jak poprzednia w trybie donationware, czyli możesz używać za darmo, ale fajnie jakbyś wspomógł finansowo twórcę. W tym przypadku akurat przy jej odpalaniu wyskakuje takowa informacja, ale wystarczy raz kliknąć i możemy jej swobodnie używać.
Podług oceny wielu producentów jest to najlepiej brzmiący darmowy reverb, który można znaleźć w sieci. Pełna profeska. Parametrów jak widać jest naprawdę sporo, główna część najbardziej nas interesująca to: czas pogłosu(time), wielkość pomieszczenia(size), szerokość(width), czas opóźnienia (predelay)oraz suwaki nasycenia efektem (Dry/Wet). Dalej mamy charakterystykę tłumienia (Dumping), EQ, dyfuzję, czyli rozproszenie oraz bramkę(Gating). Dwa przyciski – Hold czyli wstrzymanie pogłosu(przy dużych wartościach powstaje efekt smugi) oraz Variation, jesli nie chce nam się kombinować z ustawieniami i pozwalamy wtyczce na samowolkę .
Plugin świetnie sprawdza się przy bębnach, akordach, wokalach, można nieźle poszaleć. Dodatkowo jeśli mamy ich wpiętych dość dużo w projekcie, możemy zmniejszyć jakość (Quality/CPU) i odciążyć nieco procesor.
Instrumenty VSTi
Oprócz efektów można również używać w naszych sekwenserach instrumentów wirtualnych – ha, to podstawa, jeśli nie dysponujemy nagranymi ścieżkami żywych instrumentów.
Ostatnio przez święta była promocja w Native Instruments(www.native-instruments.com), potentata jeśli chodzi o soft na kompy . Można było(nie wiem czy dalej) wyhaczyć darmowe biblioteki sampli do Kore Player`a oraz Kontakt Player`a. Oba potężne instrumenty można ściągnąć za darmo z podstawową biblioteką brzmień, wystarczy się zarejestrować, ściągnąć oraz aktywować produkt (w mailu od Native Instruments dostaniemy link do pliku instalacyjnego oraz klucz aktywacyjny).
Kore Player to dość zaawansowany instrument, z podstawowych możliwości edycji brzmienia można wyróżnić 8 gałeczek, które w zależności od wybranej barwy zmieniają parametry najbardziej znaczące dla kontroli dźwięku. Dodatkowo panel z 8 kwadratami oznaczonymi A-H daje możliwość kontroli wcześniej opisywanych potencjometrów za pomocą myszki – wystarczy nim przesuwać pomiędzy polami, a gałeczki same się obracają – jednocześnie uprzednio(przez producenta) zaprogramowane pola mieszają się, przez co efekt końcowy jest naprawdę piorunujący – pełna kontrola instrumentu.
W darmowej bibliotece jest w czym wybierać, znajdziemy tam pianina, basy, instrumenty dęte itd. Oczywiście zbiór sampli jest tylko liźnięciem tego co możemy usłyszeć, jeśli zdecydujemy się na zakup jednej z wielu bibliotek oferowanej przez Native Instruments.
Kontakt Player to zasadniczo sampler, przy czym niestety żeby móc budować własne bilbioteki trzeba kupić oryginał(w chwili obecnej Kontakt 4). Dla tych, którzy chcą przetestować, lub używać za darmo producent przewidział darmową bibliotekę składającą się z pojedynczych banków dla gitary, basu, trąbki, pianina. Jest też parę zestawów perkusyjnych, syntetyzatorów, instrumentów etnicznych. Nie ma tego zbyt wiele, ale po złożeniu obu opisywanych instrumentów z Native mamy bazę brzmień na naprawdę dobry początek.
Plugin ma bardzo dużo możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o obróbkę dźwięku “w środku”. Można wrzucić parę instrumentów na raz, po odpowiedniej konfiguracji uzyskujemy wielostrefowy instrument do grania na żywo(dla tych, co biorą lapki i parapety na koncerty:).Tony ustawień – żeby móc to wszystko ogarnąć, trzeba by miejsca na cały artykuł albo i więcej, dlatego zostawiam czytelnikom możliwość rozgryzania tego softu.
Ta mała wtyczka została opracowana przez ludzi z Soundfonts.it, symuluje elektryczne pianina z lat 70, takie jak Fender Rhodes, Wurlitzer EP czy Yamaha DX7 FM.
Mała ale jara. Poza podstawowymi presetami(ustawieniami) możemy samodzielnie uzyskać dość ładne brzmienia pianin, wystarczy zacząć kręcić gałkami. Podstawą są parametry Mallets, Tines, Tonebars i Hammers,odpowiadające za charakter instrumentu, potem ustawienia symulacji wzmacniacza i odbioru Pickup, efekt kaczki Wah-Wah, modulację, zniekształcenia, tremolo czy finalnie stereofoniczne echo. Eksperymentowanie jak zawsze mile widziane.
Dziś otwierając dział wywiadów, prezentujemy Wam rozmowę z Radikal Guru, producentem i muzykiem zajmującym się muzyką dub/dubstep. Wywiad został przygotowany przez redakcję dubmassive.org, a z Radikal Guru porozmawiał Paweł “Bedi” Bednarek.
P: Paweł “Bedi”
KD: King DuBear
R: Radikal Guru
S: Spetz [dj, producent, brał udział w koncercie wraz z Radikal Guru]
Rozmowa miała miejsce w Katowicach 5 grudnia 2009 roku podczas imprezy Hajle Silesia.
P: Skąd przydomek, ksywa?
R: Kojarzysz demo „East West Connection”? Składało się ono głównie z kawałków w klimacie indyjskim. „Radikal” to podejście elektroniczne, a „Guru” fascynacja kulturą indyjską. Dzisiaj wprawdzie moja muzyka wygląda nieco inaczej ale tak już zostało.
P: Kiedy zaczęła się Twoja przygoda z muzyką i jak się zaczęła?
R: Przygoda z muzyką zaczęła się jakoś z 5 lat temu, wcześniej grałem na perkusji w kapeli metalcore’owej, później natomiast zacząłem robić beaty na komputerze przy pomocy programu fruity loops i tak zaczęła się moja przygoda z produkcją muzyki solo. W Irlandii współtworzę ekipę World Bass Culture z Man G, Harry J, Mc Rungus, Spetz i Kukura . Każdy jest od czegoś innego. Man G jest specjalista od jungle i drum’n’bassów , ja od wszelkich odmian dubu, Spetz gra breaki i dubstepy, a Kukura ciśnie szatany z gatunku heavyweight dubstep.
KD: Czy Radikal Guru dorobił się już profesjonalnego studia, czy wciąż tworzy w zaciszu swojego pokoju?
R: Nie mam profesjonalnego studia ale mam na stanie keyboard, monitory, mac-a, reason 4, logic pro 8 i na tym glównie tworzę. Duzo tez gram na instrumentach takich jak bass, bębny, melodica.
P: Myślałeś kiedyś o własnym soundsystemie?
R: Tak, to mój plan do realizacji w niedalekiej przyszłości. Po powrocie do Polski chciałbym zacząć budowę swoich bass binow. Chciałbym mieć jakiegoś `vana`, rozkładać sprzęt i jeździć po Polsce i organizować coś w stylu happeningu kulturowo-artystycznego lub jeździć po festiwalach. W Polsce tego brakuje, a na pewno by się przydało, bo jest wciąż mało prawdziwych soundsystemow z własnym nagłośnieniem.
P: Żyjesz z muzyki czy to tylko przyjemność?
R: Żyję muzyką w 100%.
P: Co sprawia Ci większą przyjemność- granie imprez czy tworzenie muzyki?
R: To i to, wiadomo- to są zupełnie inne doświadczenia.
KD: Opowiedz nieco więcej o tym, jak wygląda produkcja Twoich kawałków.
R: Mam jakiś pomysł w głowie,melodie i gdy nachodzi mnie inspiracja to zaczynam to komponować i przekładać pomysł z głowy na klawisze.
KD: Skąd czerpiesz inspiracje, pomysły do nowych kawałków? Starzy mistrzowie, aktualne trendy, czy może coś zupełnie spoza gatunku lub może zupełnie spoza kręgu muzycznego?
R: Inspiruje mnie wiele różnych gatunków muzyki od ambientu przez trip-hop, roots reggae, lub nawet hardcore ale ostatnio słucham dużo steppersów i staram się dodawać coś do swojej muzyki z klimatu uk dubwise. Często słucham Iration Steppas, Jah Shaki, King Earthquake`a, Zion Train czy Vibronics, bardzo lubię ten styl.
KD: Czy sądzisz, że dubstep jest naturalną formą ewolucji muzyki dubowej i czy w ogóle w swoich skrajnych odmianach wciąż ma coś wspólnego z dubem? Czy myślisz, że możliwe jest, aby dubstep wyparł lub w jakiś sposób przyćmił muzykę dubową?
R: Jak najbardziej sadzę że dubstep to naturalna kontynuacja wciaż ewoluującej muzyki dub. Czasami można się zastanawiać czy ekstremalne oblicze dubstepu to jeszcze dub czy juz nie. Myślę, żee chodzi o to ze jest to muzyka instrumentalna w wersjach bez wokalu lub z minimalnym ich użyciem. Jednak dubstep powstaje przy użyciu bardzo podobnej techniki jak dub czyli linia melodyczna grana przez bass, mocna perkusja i dużo efektów jak delay, reverb.
Sadze ze niemożliwe jest żeby kiedykolwiek styl dubstep wyparł oryginalna muzyke dub, to zbyt mocne korzenie i silna kultura nie do obalenia.
P: Czy Twoje niedawno wydane demo CD odzwierciedla Twoją fascynację kulturą wschodu, Indiami itp.?
R: Na pewno tak, kiedy powstawała ta płyta bardzo fascynowała mnie ta kultura i muzyka więc w moich numerach słychać dużo wplywów muzyki z Bliskiego Wschodu i Indii. W życiu codziennym gdzieś ta ideologia także się pojawia.
P: Myślałeś o wydaniu utworu z wokalnymi wersjami nagranymi z polskimi i/lub zagranicznymi nawijaczami?
R: Bardzo chciałbym nagrać coś wspólnie z którymś z polskich wokalistów reggae, myślę, że będzie ku temu okazja kiedy na dłużej będe w Polsce. Jeśli chodzi o nawijaczy irlandzkich to miałem okazje nagrywać z wokalistami takimi jak Harry J lub Ciann Finn. Niedługo planuje nagranie nowych kawałków z African Simba oraz Fyahred.
P: Jak wygląda scena w Irlandii i jak często tam grasz?
R: Jeśli chodzi o scenę w Irlandii to polecam „Wiggle” którzy to grają na żywo dub, ambient, techno. Jeden koleś odpowiedzialny jest za elektronikę i wokal, drugi za syntezatory i klawisze, trzeci gra na basie i jest jeszcze gitarzysta. Ich set zaczynaja się bardzo spokojnie, od ambientu, później przechodzą w dubową wibracje i grają coraz szybciej aż pod koniec graja coś w stylu techno-dubu, to eksperymentalna muza. Chciałbym ich kiedyś sprowadzić do Polski.
Jeśli chodzi o mnie to działam w ramach„WBC”[„World Bass Culture”- przyp. redakcja] i gramy w Cork raz w miesiącu, a po za tym sam trochę wystepuję w Dublinie, Limerick i Galway ale dużego wyboru nie ma bo to tylko w tych miastach coś się dzieje.
Poza naszym składem w Irlandii działają 2 soundsystemy. Rootical Sound z Galway- to bardzo duży sound, największy w Irlandii. Współpracują m.in. z African Simba, Earl 16, Mikey Murką i innymi nawijaczami. Drugi to jedyny rasta soundystem- Revelation Soundsystem z Cork
Spetz [dj, producent, brał udział w koncercie wraz z Radikal Guru]:
Scena takiej muzyki jest mała, ale jak już się dzieje, to się dzieje konkretnie. Z „World Bass Culture Crew” robimy hałas w Cork.
P: Czy prawdą jest, że jesteś także członkiem Dub Lovin Criminals?
S: Tak. Gotri spytał się mnie, co bym powiedział na podpisywanie swoich produkcji pod szyldem DLC, powiedziałem „czemu nie”, to dobry projekt, chociaż mnie tu nie ma . Jak bym tu był, to na pewno bym w tym uczestniczył.
P: A czy Twoje produkcje [pytanie kierowane do Spetza-przyp.redakcja] można gdzieś usłyszeć?
S: Tak, na www.myspace.com/spetz3s. Dubstepy to nie są, jeszcze trochę brakuje, bardziej hiphop, break, minimalne. Chore myśli montują mi się w głowie, choć ostatnio to głównie klimaty z dużymi echami, pogłosami w tempie 140 bpm. Wydać tego jednak nie planuje z powodu braku czasu. Próbowałem to kilka razy ogarnąć, ale jednak trzeba pracować, może kiedyś się uda. Myślę by pójść do szkoły na mastering i inżynierię dźwięku i bardziej profesjonalnie do tego podejść, no a tak to wiesz- zawsze tylko komputer w domu.
KD: Jak myślicie, która scena, Polska czy Irlandzka, jest bardziej rozwinięta, bardziej przyjazna dla dubowych i dubstepowych artystów?
R: W Polsce więcej się dzieje, jest więcej ludzi zainteresowanych tematem.Praktycznie w każdym większym mieście masz jakąś ekipę, a w Irlandii jest ciężko z ludźmi mimo tego ze są doskonale możliwości techniczne.
S: Ogólnie to w Irlandii są dj’e komercyjni tacy do „puszczania piosenek”.
P: Powiedz kilka słów na temat labelu Dubbed Out.
R: Dubbed out records bezpośrednio podlega pod dystrybucje Z-Audio w Londynie,specjalizuje sie w wydawaniu bardziej rootsowo brzmiącego dubstepu.Wydał m.in. Synkro, Rob Sparx, Bukha.
KD: Impreza w Katowickim Cogitaturze to drugi z 5 koncertów w ramach Twojej trasy po Polsce. Jakie są jak na razie Twoje wrażenia i jakie oczekiwania w stosunku do pozostałych trzech imprez?
R: Super impreza na dobrym poziomie. W Krakowie wyszło jak zwykle bardzo dobrze, brawo dla Dubseeda. Dziś tu zagram imprezę, a później Łódź, Częstochowa, Toruń- i tu się cieszę bo w moich okolicach, więc w międzyczasie odpocznę u siebie w domu w lesie [śmiech].
KD: Choć zabrzmi to dość patetycznie, uważamy, że Radikal Guru jest kolejnym dowodem siły młodych polskich muzyków. Osiągnąłeś już znaczny sukces na scenie zagranicznej, czego szczerze gratulujemy, czy myślisz jednak, że w Polsce miałbyś takie same możliwości na rozwój kariery jak w Irlandii?
R: Dobre pytanie… Na pewno byłbym jakoś związany z muzyka, ale czy wydawałbym coś na winylu- nie wiadomo. Kolejny plan to właśnie ruszenie z własnym labelem w przyszłym roku. Mam już kontakty i chcę to wykorzystać. Chcę wydawać swoje kawałki, a także producentów z Polski, Irlandii czy UK. Mamy naprawdę dużo utalentowanych ludzi których warto będzie zaprezetować międzynarodowej publiczności.
KD: Na swoim koncie masz także niezwykle udany udział w kompilacji Dub Out Of Poland 3, na której znalazły się aż 2 Twoje utwory. Dread Commandments naprawdę wstrząsa umysłem i trzewiami i mimo, że nie jestem specjalnym fanem dubstepu, w takim wydaniu słucham go z przyjemnością. Drugi ze wspomnianych utworów to „InIlusion”. Niezwykle udany kawałek w stricte brytyjskim stylu. Gdy pojawiły się pierwsze odsłuchy i próbki DOOP3, wiele osób zachodziło w głowę, skąd na płycie znalazło się Vibronics [śmiech]. Powiedz więc, czy twórczość tego składu jest Ci w szczególny sposób bliska, czy klimat i styl tego utworu jest naturalnym następstwem przebywania i chłonięcia kultury dubowej na wyspach?
R: Vibronics to na pewno duża inspiracja, ale ogólnie też cała scena Uk dub i tak tez było z tym kawałkiem.
KD: Trzeba także wspomnieć o niesamowitym wokalu Ciann Finn w „InIlusion”. Opowiedz jak doszło do Waszej współpracy.
R: Ciann Finn to Irlandczyk z Galway, śpiewa w swoim zespole Intinn , jego skład gra dub, reggae itp. Często tez wspiera wokalnie soundsystemy. Scena jest dosyć mała wiec każdy się kojarzy z imprez i tak jakoś doszło do współpracy.
P: Gdzie poza Irlandią i Polską miałeś jeszcze okazję koncertować?
R: W Czechach miałem mini trasę obejmującą Brno, Ostrawę i Pragę.Na Slowacji występowalem na Uprising reggae festival. Grałem także w Szkocji z RiddimTuffa sound. Kilka razy w Amsterdamie na Lockdown i raz w Belgii. Jeśli chodzi o Anglię to w Londynie, Liverpoolu i Brighton.
P: Jako że masz kontakt także ze sceną w Szkocji, czy nie myślałeś o współpracy z Mungos hi fi?
R: Z Mungosami poznałem się w Czechach, dokładnie z Craig`iem, kiedy graliśmy w klubie Akropolis w Pradze. Raczej na żadna większa wspólpracę się nie zapowiada.
KD: Bliższe i dalsze plany Radikal Guru?
R: Planuje przyjechać do Polski, przeprowadzić się. Muzycznie chce wydać swoj album na ktorym znajda sie niektore z numerow wydanych juz na winylu. Wielkim marzeniem jest rowniez ruszenie wlasnego wydawnictwa, czas pokaze co z tego wyjdzie.
Rok 2009 już za nami. Wszyscy zapewne zdążyliśmy już przestawić swoje życiowe ścieżki na nowy, 2010 rok. Mimo to, proponujemy Wam wrócić jeszcze na chwilę do roku 2009, by wspólnymi siłami podsumować najważniejsze wydarzenia dubowe w minionym roku. Tym samym zachęcamy do udziału w dubowym plebiscycie podsumowującym 2009 rok.
Czas na kilka słów o formule.
Swoje typy można oddawać w 8 kategoriach:
1. Płyta roku świat,
2. Płyta roku Polska,
3. Singiel roku,
4. Wydarzenie roku Polska,
5. Wydarzenie zagranica,
6. Impreza, koncert roku,
7. Debiut roku,
8. Wydawnictwo netlabelowe roku, (kategoria opcjonalna, typowanie w tej kategorii z racji umiarkowanej popularności wydawnictw netlabelowych nie jest obowiązkowe)
Typujemy oczywiście spośród szeroko rozumianego kręgu muzyki dubowej, spośród pozycji ściśle związanych z rokiem 2009.
Głosowanie polega na wysłaniu swoich typów z każdej kategorii mailem na adres redakcja@dubmassive.org UWAGA: w temacie wiadomości prosimy wpisać “plebiscyt 2009″.
Spośród wszystkich oddanych głosów, redakcja wyłoni jedną pozycję z każdej kategorii, która wytypowana została największą ilość razy. W ten sposób powstanie dubowe „TOP 8”roku 2009.
Plebiscyt trwać będzie do końca lutego 2010 i przez ten cały okres będzie można oddawać swoje głosy. Każdy głosujący może wysłać tylko jedno zgłoszenie.
Spośród wszystkich oddanych zgłoszeń zostanie wylosowana nagroda niespodzianka!
Na początek przedstawiamy typy redakcji dubmassive.org. Każdy z członków redakcji wytypował swoje „the best of 2009”, a sytuacja przedstawia się następująco:
Jacek “Yarecki”:
Płyta roku świat – album z pięknym subtelnym dubowaniem i jeszcze piękniejszą muzyką – “Easy Star’s Lonely Hearts Dub Band” – Easy Star All-Stars!
Singiel roku – ostry i zabójczy, niczym samurajski miecz, 10 calowy atak z dalekiej Japoni – “Ku no ichi” – Killa Sista!
Impreza, koncert roku – cały wieczór z różnorodną muzyką dub, czyli festiwal Independent Dub Day (z naciskiem na koncerty Little Roya z Sherwoodem, Brain Damage i Aba Shantiego)
Wydarzenie roku Polska – warsztaty Adriana Sherwooda w ramach łodzkiego festiwalu Soundedit. Absolutnie bezcenna rzecz słuchać takich ludzi, jak to się w tym dubie robi.
Wydarzenie zagranica – rozwój netlabeli (u nas w kraju też już coraz lepiej!) – naprawdę cała masa dobrej muzyki dostała się tą drogą (m.in. Italian Dub Community) i mam nadzieję, że ta tendencja się utrzyma w tym roku i w latach następnych
Debiut roku - rodacy debiutujący w europejskich wytwórniach – Hatti Vatti, Ragana
Paweł “Bedi”
Płyta roku świat – Dubkasm- Trasform I
Płyta roku Polska – Dub Out Of Poland 3
Wydarzenie roku Polska – Independent Dub Day
Wydarzenie roku świat – współpraca Iration Steppas i Improvistators Dub
Singiel roku – Abassi & Vibronics – New World
Odkrycie roku – The Lordz
Koncert roku Polska – Brain Damage na Independent Dub Day 2009
Wydawnictwo netlabelowe roku – Dub Wars http://ondubground.com/
Bartek “King DuBear”:
Płyta roku Polska – Dub Out Of Poland 3
Płyta roku świat – “Dubkasm- Transform I”
Singiel roku – „King Earthquake – Arawak Warrior/Kings Robe”
Odkrycie roku – Ras Teo
Koncert/impreza roku – Iration Steppas na Ostróda Reggae Festiwal 2009
Wydarzenie roku Polska – dub day na Ostróda Reggae Festiwal 2009
Wydarzenie zagranica – seria wydawnictw King Earthquake
Nowy rok jest pełen niespodzianek, a to za sprawą Vibronics i ich labelu Scoops. Zaplanowali oni już wydawanie singli siedmio calowych co miesiąc jeden, i co miesiąc lepszy, więc raz w miesiącu będziemy pozytywnie zaskoczeni, a przez cały rok nazbiera się aż 12 płyt.
Na styczeń zapowiadany jest „Teachings” energetyczny rytm który od razu porywa do skankowania.
Pierwsza płyta Asian Dub Foundation, z młodziutkim Deedar’em, który już ujawniał niesamowite umiejętności wokalne (patrz TH9). Płyta była przedsmakiem do tego, co pokażą ADF później, klarował się styl. Już można było usłyszeć różne kombinacje dźwięków, szybkie junglowe podkłady i utwory osadzone w rytmie tabli i dhola. Brzmienie wydaji mi się surowsze niż na następnych albumach, gdzie “midi warriors” nabrali pełniejszego wyrazu.
Na płycie znalazły się 2 dubowe wersje (“Thacid9″ i “Return to Jericho”), rewelacyjny jak dla mnie jest “Rebel Warrior” czy szybkie “Debris” i “TH9″.
W tym miejscu warto przybliżyć nieco kwestie poruszane w tekstach. “Rebel Warrior” to piosenka inspirowana poematem “Bidrohi” autorstwa Kazi Nazrul Islam’a (1899-1976). Kim on jest? Tak przedstawiony jest na stronie jemu poświęconej www.nazrul.com: “Rebel Poet of Bengal, the National Poet of Bangladesh, and probably, more appropriately, a true World Poet”. Miał olbrzymi wkład w rozwój bengalskiej poezji oraz muzyki. Poprzez swoją twórczość protestował przeciwko różnym formom ucisku – niewolnictwu, feudalizmowi i kolonializmowi Brytyjczyków (przez swoje dzieła trafił do więzienia). Zabierał głos w sprawach wolności kobiet, sprzeciwiał się fanatyzmowi religijnemu. Na płycie Deedar śpiewa “Ami bidrohi I’m a rebel warrior” – “”Bidrohi” to po bengalsku “buntownik, rebeliant” (ang. a rebel). Poemat o tym tytule był przełomem w literaturze bengalskiej – do tej pory nikt nie pisał w taki sposób; za pomocą politycznych odwołań i metafor wzywa do stawienia czoła Brytyjczykom i oprawcom najniższych warstw społecznych.
W “TH9″ Asian Dub Foundation porusza temat rasizmu i uprzedzeń do imigrantów i osób o innym niż biały kolorze skóry. W teksćie utworu wymieniane są nazwiska osób, które zostały ofiarami bezmyślnej nienawiści i niesprawiedliwości. Tekst ten jest ściśle powiązany z wydarzeniami w dzielnicy Tower Hamlets we wschodnim Londynie. Właśnie tam w 1993 British National Party, skrajnie prawicowa i sympatyzująca z faszystami partia, wygrała miejsce w radzie. Istotny wkład w zwalczenie BNP miała organizacja Youth Against Racism in Europe YRE (http://www.yre.org.uk/). Szczególnie aktywnie działali w Brick Lane, silnym ośrodku społeczności bengalskiej, a wcześniej żydowskiej.
Zabójstwo Stephena Lawrence’a w Eltham (niedaleko siedzby BNP) w 1993 roku znacznie ożywiło dyskusję o atakach rasistowkich w Tower Hamlets. Stephen miał 18 lat. Feralnego wieczoru jego przyjaciel odprowadzał go na autobus i niedaleko przystanku krzyknął do niego, że nic nie nadjeżdża. Grupa 5,6 białych chłopaków z przeciwnej strony ulicy odebrała to jako zaczepkę, zaczęli krzyczeć “Czego chcesz czarnuchu?”, by w końcu zaatakować… Stephen ostał pchnięty nożem i uderzony łomem w głowę…Zginął na miejscu. Jego przyjacielowi udało się uciec. Nietrudno się domyślić, że całe późniejsze śledztwo było zakłamane i stronnicze.
Quddus Ali, młody bengalski student, to kolejna ofiara rasistowiego ataku na terenie Isle of Dogs. Pod szpitalem, gdzie leżał w śpiączce, zorganizowano czuwanie. Policja także “poczuła” się do obowiązku i po jej prowokacjach doszło do rozróby i aresztowań.
Na fali tych zdarzeń powstała organizacja Youth Connection. Zrzeszali oni głównie bengalską młodzież i współpracowali z YRE. Altab Ali został zamordowany w 1978 roku, był 25-letnim robotnikiem. Zabiło go 3 15-letnich wyrostków. Zdarzenie to była przyczyną marszu ok. 7 tys. imigrantów (głównie z Bangladeszu). Jak wyczytałem w artykule Hilarego Clarke’a, w latach 70 i 80 w Brick Lane Azjaci nie mogli czuć się bezpiecznie…
W utworze “Debris” (rumowisko, gruzy) ADF dosyć ostro rozprawiają się z brytyjskim kolonializmem – “tutaj w Angli globalna wioska – konsekwencja waszej globalnej grabieży”. Nie przebierają w słowach – “potraktowaliście mój kraj jak jedną wielką plantację”, “jesteśmy tutaj, bo wy byliście tam…”
W “Tu meri” zespół zabiera głos w kwestii relacjach między mężczyzną a kobietą. “Tu meri me tera” – ty jesteś moja, ja jestem twój. “Asian brothers, come listen to me, respect your sisters if you wanna be free” to ważny głos skierowany do społeczności.
To był chyba 1998 rok, czyli miałem wtedy 16 lat. Pewnego dnia popołudniową doznałem muzycznego objawienia, a wszystko to dzięki telewizji satelitarnej i angielskiej MTV. Przełączając kanały trafiłem tam na teledysk, na którym z początku zaintrygował mnie wokalista ” wyglądał prawie na mojego rówieśnika. Po trzydziestu sekundach nie mogłem już usiedzieć w miejscu, a z głośnika telewizora wycisnąłem chyba całą moc. Koniec klipu, szybkie poszukiwanie długopisu, byle tylko zanotować kto to grał…Asian Dub Foundation, “Buzzin”…
W ten dość przypadkowy sposób poznałem zespół, który mocno wyczulił moje uszy na muzykę uwolnioną od gatunkowych ram. Bo też nie sposób określić, co dokładnie grają ADF – junglowe połamańce, do tego ragga’owe i hip-hopowe wokale, punkowa energia, elektroniczne sample, funk, rock, reggae – wszystko to wymieszane, przyprawione dźwiękami sitar1, tabli2 i dhola3 oraz oparte na solidnej linii basu. A “dub jest fundamentem ” ciężki bas i eksperymenty z technologią.” (Sun J). Nazywani “wojownikami MIDI4 21 wieku” od samego początku swoją niebanalną muzykę łączą z mocnym zaangażowaniem w sprawy społeczno-polityczne.
W 1993 roku prawicowa, rasistowska partia British National Party wygrała wybory we wschodnim Londynie. Ataki na emigrantów stawały się coraz częstsze, dwóch młodych bengalskich chłopaków – Kudus Ali i Mukhtar Ahmed – zostało prawie pobitych na śmierć a Stephen Lawrence, czarnoskóry 18-latek został zabity przez rasistów. Derek Beackon, członek rady miasta z ramienia BNP, publicznie zapowiadał: “Mam zamiar reprezentować tylko białych ludzi. Nie będę przedstawicielem Azjatów. Nie zrobię dla nich nic. Oni nie mają prawa być w moim wspaniałym kraju”. Dr.Das (Anirdudha Das, bas) prowadził wtedy warsztaty muzyczne w organizacji Community Music, na które uczęszczał wtedy młody, 14 letni nawijacz Master D (Deedar Zaman). Wraz z Pandit’em G (gramofony) postanowili spróbować wspólnie grać i szerzyć antyrasistowski przekaz. W następnym roku do zespołu dołączył Chandrasonic (Steve Chandra Savale, gitara), a w 1995 – Sun J (Sanjay Tailor, elektronika). Azjatycki Fundament Dubowy mógł już występować jako 100% live band. Warto dodać, że żaden z muzyków nie był nowicjuszem na scenie muzycznej, nawet modziutki wówczas Master D – rapował on od 9 roku zycia w sound systemie Joi-bangla, występował także razem z State of Bengal. Dr.Das był w wielu zespołach grających od bhanghry po eksperymentalny jazz i dub, podobnie Chandrasonic – udzielał się w wielu projektach m.in. Higher Intelligence Agency. Pandit G prowadził Transonic Sound System, a Sun J był dj’em w radiu Freedom FM.
Latem 1994 roku na demo Asian Dub Foundation zwróciło uwagę Nation Records. Wydali oni krytycznie przyjęty EP “Conscious”. Pod koniec roku zespół zagrał jako support przed Transglobal Underground. Ich drugie wydawnictwo “Rebel Warrior” (1995) zachwyciło krytyków, ich muzykę określano jako “multi-kulturowy dub hop”. Debiutancki album “Facts and Fictions” wydali w październiku 1995 roku, zawierał utwory z “Rebel Warrior” i ponownie nagrane utwory z “Conscious”. Płyta nie została specjalnie dostrzeżona przez słuchaczy w Anglii, uszy całego kraju były skierowane na retro gitarowy pop. A ADF zaserwowali różnorodną dawkę gitarowyh riffów, junglowych bitów i elektroniki; wszystko przyprawione dźwiękami azjatyckich instrumentów. Teksty piosenek potwierdziły, że “midi warriors” nie będą obojętni na to, co się dzieje w ich otoczeniu. W “TH9″, w którym Master D ujawnia swoje nieprzeciętne umiejętności jako MC, bezkompromisowo dostaje się faszystom; “PKNB” to komentarz dotyczący imigrantów i manipulowania faktami na ich temat. Poruszone są także tematy związane z historią ojczystego kraju ich rodziców i ich nową ojczyzną. (“Journey”, “Debris”); na osobną uwagę zasługuje piękny utwór-manifest “Rebel Warrior”, który inspirowany był poematem “Bidrohi” autorstwa bengalskiego poety i muzyka Kazi Nazrul Islam’a (1899-1976). Poprzez swoją twórczość protestował on przeciwko różnym formom ucisku – niewolnictwu, feudalizmowi i kolonializmowi Brytyjczyków (za co trafił do więzienia); zabierał też głos w sprawach wolności kobiet i sprzeciwiał się fanatyzmowi religijnemu.
Rok 1996 to dla ADF czas doskonalenia swoich umiejętności podczas występów na żywo. Nation Records wydało singiel “Change a gonna come” a dzięki wspólnej trasie koncertowej z Primal Scream midi warriors nareszcie zostali zauważonie przez brytyjskie media; Primalsi pomogli też wydać singiel “Free Satpal Ram”, który w dość istotny sposób zwrócił uwagę na sytuację Azjatów w Wielkiej Brytanii. ADF tym samym włączył się w całą kampanię, której celem było uwolnienie Satpala Ram”a ” Azjaty osądzonego za zabójstwo w samoobronie (atak na niego miał podłoże rasistowskie). Jego sprawa była jednym z wielu przypadków niesprawiedliwego traktowania imigrantów przez brytyjski system sądowniczy i penitencjarny. Satpal sam stwierdził w jednym z wywiadów: ” Tylko dzięki interwencji mediów, Amnesty International i grup takich jak Asian Dub Foundation, moja sytuacja się polepszyła”. Kampania zakończyła się sukcesem ” po 13 latach odsiadki Satpal wyszedł na wolność. Muzyczny i liryczny przekaz ADF szczególnie pozytywnie został odebrany we Francji. Dlatego też następny album “R.A.F.I” został wydany przez Labels/Virgin France w 1997 roku. Na nowym albumie znów pojawiły się teksty piętnujące niesprawiedliwość społeczną i rasizm w Wielkiej Brytanii, które ugruntowały pozycję ADF jako zespołu mocno zaangażowanego w sprawy społeczne. Mocny przekaz przeplata się z energetycznymi utworami, w których muzycy podkreślają swoją “dubową mentalność” (“Dub mentality”) i życiową aktywność. “Nie mogę żyć bez rytmu i rymu/mam dość odpoczynku/muszę organizować swój czas/nie stoję w miejscu/mam życie, które muszę wypełnić” śpiewa Master D, a Navigator zaproszony do nagrania utworu “Culture move” woła “róbcie kulturowy ruch!”. Podobnie jak na debiutanckiej płycie, także i na tej zwracają się w stronę swoich korzeni ” “Assasin” inspirowany jest historią Udama Singh”a (znanego także jako Mohammed Singh Azad), który w 1940 roku zabił gubernatora Punjabu Sir Michael O’Dwyer”a. Akt ten był zemstą za masakrę demonstrantów żądających niepodległości Indii w mieście Amritsar, w czasie której brytyjscy żołnierze zabili prawie 400 osób. “Naxalite” z kolei inspirowany jest powstaniem chłopskim, które miało miejsce w zachodnim Bengalu w 1967 roku.
Po wydaniu “R.A.F.I.” ADF ruszyło w świat. Zespół praktycznie bez przerwy był w trasie, przyciągając na swoje żywiołowe koncerty multikulturową publikę. Wystąpili na wielu koncertach w Wielkiej Brytanii i innych krajach Europy, a także na festiwalu Fuji Rock w Japonii. Jeden z występów (z londyńskiej Astorii) został utrwalony na albumie “Conscious party”(1998, Labels). W USA zespół zagrał jako support przed Beastie Boys i, ku pozytywnemu zaskoczeniu muzyków, publiczność przyjęła ich bardzo dobrze. W Wielkiej Brytanii prasa zachwycała się ich muzyczną energią i porównywała do zespołów punkowych. Dzięki tym licznym występom ADF zdobyli nowe umiejętności muzyczne, które wykorzystali na wydanej w 1998 roku płycie “Rafi”s Revenge”( FFFR/London Records). Album ten zawiera utwory z “R.A.F.I”, bogatsze w brzmienie i “doładowane” dzięki doświadczeniom zdobytym na koncertach. Tego samego roku płyta otrzymała muzyczną nagrodę Mercury Prize. Jak się okazała nie był to koniec nagród, bo w grudniu BBC doceniło wkład ADF w burzenie stereotypów o azjatach i przyznało im nagrodę BBC Asian Award for Music. Jeszcze w 1998 Asian Dub Foundation dzięki swojej mocnej już pozycji zdobyli fundusze z London Arts Board i założyli organizację Asian Dub Foundation Education (ADFED), której celem była muzyczna edukacja młodych ludzi, zapewnienie im dostępu do sprzętu i rozwijanie ich pasji. Idea była więc bardzo podobna do Community Music, gdzie członkowie zespołu mieli okazję się spotkać. ADFED działa obecnie jako niezależna organizacja, organizując różne warsztaty muzyczne w Londynie.
Rok 1999 to duża trasa koncertowa po USA i Kanadzie, gdzie zespół spotkał się z wielkim entuzjazmem ze strony i zdobył dużą popularność wśród niezależnych, studenckich rozgłośni radiowych. Występowali razem z załogą Audio Active z Japonii, stąd cała trasa została określona jako “Asian Invasion”, a większość biletów rozchodziła się na długo przed koncertami.
Trzecia płyta “Community Music” (Labels) została wydana w 2000 roku. Tytuł to hołd dla organizacji, w której wszystko się zaczęło a także wyraz szacunku dla kulturowej i etnicznej różnorodności fanów zespołu. Dla wielu z nich (w tym także dla mnie) to najlepsza płyta w dorobku ADF. Mniej jest na niej jungle”owej energii, za to więcej smyczków i dęciaków, bujających melodii i chwytliwych gitarowych riffów. Do tego śpiew Deedar”a na najwyższym poziomie. W warstwie lirycznej zespół porusza się w “swoich” obszarach ” komentuje sytuację w Wielkiej Brytanii (“Real Great Britain”), piętnują rasizm i nazizm, wracający przy tym do sprawy zabójstwa Stpehena Lawrence”a (Officer XX). W utworze “Commited to life” słychać przemawiającą Assatę Shakur5 (ciotkę Tupaca), byłą członkinię Czarnych Panter i Czarnej Armii Wyzwoleńczej, która po ucieczce z więzienia w USA znalazła azyl na Kubie. Na albumie znalazły się także 2 utwory-hołdy: “New way, new life” i “Ta deem”. Pierwszy jest hymnem na cześć pierwszego programu w angielskiej telewizji przeznaczonego w całości dla Azjatów mieszkających w Anglii. “Naya zindagi naya jeevan” – new way, new life” emitowany był w drugiej połowie lat 60 i miał duże znaczenie dla pokolenia rodziców członków ADF. “Ta deem” z kolei to remix utworu Nusrat Fateh Ali Khan”a, wokalisty często określanego jako Bob Marley Pakistanu, Elvis Presley Wschodu, najjaśniej święcącej gwiazdy muzycznej dla wielu muzułmanów, hindusów i sikhów; doceniany był także na całym świecie za swoje umiejętności wokalne i otwarte podejście do muzyki ” współpracował z artystami i muzykami z różnych kultur i reprezentujących różne style muzyczne.
Kolejna trasa po Europie, koncerty w Singapurze, Australii, Nowej Zelandii i pierwszy tour po Japonii – wszystko to sprawiło, że Asian Dub Foundation utwierdził swoją pozycję jako zespołu bardzo pracowitego, dla którego występy przed publiką są istotną częścią muzycznej egzystencji. Na koncertach we Francji po raz pierwszy wystąpili nowi muzycy: Rocky (Rocky Singh , perkusja), MCs Aktarvator & Spex z Invasian (zespół z “kuźni” ADFED) i Cyber (Pritpal Rajput, dhol). Dość niespodziewaną zmianę w składzie zespołu przyniósł jednak Sylwester roku 2000. Wtedy to Master D zagrał ostatni koncert w szeregach ADF. Chciał zrobić przerwę od muzyki, szczególnie od ciągłych tras koncertowych i spróbować innych stron życia, miał przecież 14 lat gdy zaczął swą przygodę z zespołem. Od jakiegoś czasu planował też poświęcić się pracy w organizacjach anty-rasistowskich i walczących o prawa człowieka. Zapewne wielu fanów w tym okresie zastanawiało się tak samo jak ja ” “co teraz będzie”". Dla mnóstwa osób głos Deedar”a, jego specyficzny flow z elementami patois, młodzieńcza energia ” wszystko to było prawie nierozerwalną częścią wizerunku ADF. Zespół nie szukał nowego wokalisty, na front wysunięto Aktarvatę i Spex”a. I wg mnie, poradzili sobie oni doskonale. Podobnie jak Master D potrafili strzelać rymami z szybkością karabinu maszynowego, nie kopiując przy tym stylu swojego wielkiego poprzednika a ich wojownicze rapowanie wkomponowało się w energiczną muzykę. ADF tym samym potwierdził, że pamięta główną ideę wyniesioną z organizacji Community Music ” zespół to kolektyw osób i każdy jest odpowiedzialny za ostateczne brzmienie.
W 2001 roku ADF w dość nagrali swoją pierwszą w karierze ścieżkę dźwiękową do filmu “Nienawiść” (org. “La Haine”, reż. Mathieu Kassovitz). Chandrasonic tak opisywał to doświadczenie: “To był ten klub w London Old Films, New Music, gdzie możesz improwizować podczas gdy film jest odtwarzany na ekranie za tobą. Ideą była reinterpretacja filmu. Stworzyliśmy 95 minut muzyki w trzy tygodnie ” w większości instrumentalnej. Mathieu Kassovitz przyszedł się z nami zobaczyć i stwierdził, że to było fantastyczne: skakał dookoła, na krześle, krzyczał! Nasza muzyka ma być jako bonus na DVD z filmem. Ludzie mają mieć możliwość obejrzenia filmu z naszą muzyką jako soundtrackiem.”
Dzięki pomocy British Council w kwietniu 2001 ADF pojechał do Brazylii, gdzie obok grania koncertów muzycy prowadzili warsztaty z młodymi ludźmi. Spotkali się przy tym z wielkim entuzjazmem publiczności, udało im się także wystąpić ze znanymi brazylijskim zespołami jak Orappa, Nacao Zumbi i Afroreggae. W czerwcu z kolei zespół zawitał nareszcie do Polski. Jak pisał wtedy Maken “Po wielu latach neskutecznych prób wykonywanych przez różnych polskich promotorów wreszcie się udało!”. Dzięki agencji Alter Art Azjatycki Fundament Dubowy zagrał dwa koncerty ” 23 we warszawskiej Stodole, dzień później na sopockim molo. Po tym drugim występie Dagny Kurdwanowska tak opisała swoje wrażenia: “Od pierwszego dźwięku wiadomo było, że nie jest to występ podczas którego się stoi i słucha ["] Kiedy podczas tejże piosenki usłyszeliśmy “Jump for justice!” nawet ostatnie rzędy nie pozostały obojętne na ten apel”.
Z tą pierwszą wizytą ADF w Polsce związana jest jeszcze jedna ciekawa historia. Otóż polski kompozytor muzyki jazzowej, pianista i keyboardzista Wojciech Konikiewicz grał w latach 80-tych z Dr.Dasem w brytyjskiej grupie jazzowej Pinski Zoo. W sierpniu 2000 roku, po latach nie widzenia się, przypadkowo spotkali się w samolocie do Tokio. Kilka dni przed koncertem w Stodole W.Konikiewicz dostał maila od Dasa, że przylatują do naszego kraju i chętnie by się z nim znów spotkał. Na szybko zorganizowany został jam session w Jazzgocie, odbyło się on w godzinę po zakończeniu głównego koncertu! Muzycy ADF nie wykazywali oznak zmęczenia, przeciwnie ” energetyczny performance trwał 2 godziny (nie był to koniec współpracy polskiego muzyka z Dr.Dasem, bowiem na jesień 2007 planują odpalenie stałego składu ” tria z nimi Dj Ramjac”em; dodatkowo Wojtek pracuje obecnie nad remiksami utworów z solowej płyty Dr.Dasa!).
Końcówka roku 2001 to to pierwsza duża trasa po wschodniej Europie. Odbiór był niesamowity, w Jugosławii zagrali w klubie dla 8 tysięcy osób, w Bułgarii dla 3,5 tys. W październiku Nation Records wydało płytę-składankę “Frontline 1993-97 (rareties and remixes)”, na którym znalazły się utwory ADF zremiksowane m.in. przez Dj Scud’a, Dry&Heavy, Panicstepper”a a także kilka nigdzie dotychczas nie wydanych. Od początku 2002 roku zespołem zainteresował się Adrian Sherwood, który zajął się produkcją nowego albumu. Wszyscy członkowie ADF byli i są wielkimi fanami On-u Sound; Adrian był dla nich dokładnie tą osobą, której chcieli. Prace nad płytą nie przeszkodziły ADF jeździć na kolejne koncerty, w tym na Kubę (po raz kolejny dzięki pomocy British Council). Ponad 5000 osób przyszło na ich koncert w Salon de Rosada, miejscu mocno związanym z salsą a na scenie gościnnie pojawili Sintetis i hip-hopowy duet Anonimo Concejo.
W lutym 2003 roku pojawiła się długo oczekiwany kolejny album. “Enemy of the enemy” (Labels) to pierwsza płyta bez Deedar”a, za to nagrana z nowymi muzykami i wokalistami, którzy już od 2000 roku udzielali się w szeregach ADF (Spex & Aktarvator – wokaliści, Rocky ” perkusja, Cyber ” tabla, dhol). Gościnnie pojawili się także Ed O’Brian z Radiohead, hinduska wokalistka Sonia Mehta, Navigator, Ghetto Priest a także Sinead O’Connor, która zaśpiewała piękną trip-hopową balladę “1000 mirrors”. Brzmienie płyty jest bardzo spójne, czuć rękę mistrzów konsolety ” Adriana Sherwooda i Nicka Coplowe”a z On-u Sound. Należy przy tym zaznaczyć, że był to pierwszy raz, gdy grupa dała się “prowadzić za rękę” przy produkcji albumu komuś spoza kolektywu. Dla wielu fanów płyta była rozczarowaniem, pojawiły się głosy, że ADF stracił swój charakter, że bez Deedar”a to już nie to. Ja byłem w tej drugiej grupie osób, dla których album ten był potwierdzeniem ciągłej ewolucji zespołu. I tego, że ADF nie zwalnia tempa ” wojownicze i szybkie rapowanie nowych wokalistów przeplatane jest z szalejącymi bębnami i mocnym basem. Inaczej jest także w warstwie tekstowej; zespół, po wielu latach koncertowania po całym świecie i spotykania ludzi w krajach o różnej sytuacji politycznej i społecznej, zrobił krok naprzód ” już nie chciał być tylko i wyłącznie postrzegany przez pryzmat Wielkiej Brytanii i jej problemów z imigrantami i rasizmem. Jak stwierdził Dr.Das “na tym albumie jest bardziej globalny przekaz”. W “1000 mirrors” Sinead śpiewa o przemocy wobec kobiet, inne teksty traktują kłamliwych ludziach i obłudnej, przewrotnej polityce, dostaje się też “wielkiej ósemce”. “Fortress Europe” to ponura wizja Starego Kontynentu zamkniętego dla “obcych” ludzi, a “19 Rebellions” opowiada o buntach w brazylijskich więzieniach. Bardzo jasnym punktem płyty jest “Power to the small massive” – utwór, w którym zespół daje wyraz uznania dla swoich fanów. Tytuł został zaczerpnięty od pewnej inicjatywy miłośników ADF: po powstaniu oficjalnego chatboard’u na oficjalnej stronie zespołu kilka z piszących tam osób postanowiło zawiązać nieformalne małe “community”, nazywając je właśnie Power to the small massive; spotkali się przy okazji koncertów w Lille i Londynie w 2000 roku. Trasa promującą nowy materiał obejmowała dwa koncerty w naszym kraju ” w warszawskiej Stodole (06.05.2003) i poznańskim Eskulapie (07.05.2003). Polska publiczność dostała dawkę energetycznej i świadomej muzyki, ja miałem okazję po raz pierwszy przekonać się, jak żywiołowe są ich występy. Oprócz nowych utworów nowi wokaliści świetnie poradzili sobie na dwa głosy ze starymi szlagierami takimi jak “Rebel Warrior” czy “Buzzin”, duże wrażenie zrobił na mnie Cyber szalejący ze swoim bębnem dhol. Zespół miał bardzo dobry kontakt z publiką i co ważne, po muzykach widać było, że granie na żywo daje im tyle samo radości co nam, ludziom skaczącym pod sceną.
Intensywne koncertowanie obejmowało także wspólny tour po Europie razem z Radiohead. Zakończył się on po koniec 2003 roku, w międzyczasie Labels wydał koncertowe DVD/CD “Keep banging on the walls”. Na początku 2004 pojawiła się informacja, że ADF rozpoczął pracę nad nowym albumem i nagrywa właśnie utwór “We want your oil”, koproducentem którego został Babu Stormz (Martin Savale, brat Chandrasonica). W marcu nagrali kolejny nowy kawałek, ale tym razem na rzecz Make Trade Fair, akcji propagującej sprawiedliwe zasady rynkowe dla ubogich krajów. Prace nad albumem tradycyjnie przeplatane były z licznymi koncertami i występami, na których muzycy grali swoją ścieżkę dźwiękową do filmu “La Haine”. W maju natomiast mieli okazję stworzyć nowe dźwiękowe tło do kolejnego filmu ” “Bitwy o Algierię” (Battle of Algiers, reż. Gillo Pontecorvo’s, 1965, opowiada on o oporze algierskich partyzantów przeciwko francuskim kolonialistom w 1950 roku). Performance miał miejsce w Brighton Dome w Londynie, razem z muzykami ADF zagrała wiolonczelistka Mee, która współpracowała już wcześniej z zespołem przy nagrywaniu utworu “Dub Mentality”; wystąpiła ona także razem Dr.Dasem, Chandrasoniciem i Cyberem na 50. “Weneckich Biennale” w 2003 roku, gdzie grali muzykę do poematów Kalidasy, “Szekspira Indii” z 5 wieku. Reżyserem tego spektaklu był Peter Sellars z English National Opera. W maju 2004 ADF znów miał okazję współpracować z tym panem, tym razem przy dosyć niecodziennym projekcie ” operze o libijskim przywódcy, płk. Kadafim. Zespół rozpoczął pracę nad muzyką do tego widowiska, którego premiera zaplanowana została na 2006 rok. Pojawiły się różne opinie, czy tak kontrowersyjna politycznie postać zasługuje na uwagę English National Opera. Za zaangażowanie w ten projekt muzyków ADF najbardziej odpowiedzialny był Chandrasonic, który zafascynowała postać pułkownika w młodzieńczych latach, kiedy to przeczytał o nim książkę. Jak sam mówił: “On był demonem, Osamą bin Ladenem swoich czasów ” ja chciałem się dowiedzieć co kryje się za tym archetypem ["] chciałem poznać drugą stronę osoby powszechnie uznanej za nikczemną. ["] uznawany kiedyś przez Zachód za szaleńca, pustynnego wyrzutka skończył zrehabilitowany i ściskał sobie dłoń z Tony Blair”em.” Reżyser opery David Freeman także bronił projektu ” “On (Kadafi) zrobił dla Libii wiele dobrego jak i złego. To jest prowokacja i uważam, że jest to jedna z rzeczy, jakie sztuka powinna robić.”
Wracając do 2004 roku ” we wrześniu rozpoczęło się miksowanie utworów na nowy album, “Tank”; światło dzienne ujrzał on pod koniec lutego 2005 roku. Płyta jest dynamiczna ” otwiera ją szybki utwór o Londynie “Flyover”, następnie mocny przekaz uderzający w politykę USA (“Tank”, “Oil”) podany jest na równie mocnym beacie. Muzyka wyhamowuje dopiero pod koniec albumu ” spokojnym “Tommorow begins today” i instrumentalnym “Melody 7″. Największym atutem tego albumu jest Ghetto Priest, którego melodyjne śpiewanie jest jakby przeciwwagą dla wojowniczego rapowania Spexa i szybkiej, mocnej muzyki. Na wokalu udziela się także MC Lord Kimo (“Round up”), pozostali goście to m.in. Mad Mike (programowanie, efekty), Babu Stormz (bas) , wiolonczelistka Mee.
Zespół ruszył w trasę promującą nowy materiał, licznie występowali także w okrojonym składzie, jako soundsystem. Poza tym poszczególni muzycy ADF dawali koncerty swoich projektów (Spex razem Invasian, Rocky jako Rock. I.D). Pracowali także nad kolejną ścieżką dźwiękową do filmu “Bradford riots” (reż. Neil Biswas, produkcja dla kanału tv Channel 4), który opowiada o dramatycznych wydarzeniach w Bradford w 2001 roku, kiedy to anty-rasistowska demonstracja skończyła się atakiem na imigrantów i poważnymi zamieszkami.
W marcu 2006 roku jeden z założycieli ADF, Dr. Das, postanowił rozstać się z zespołem. Swoją decyzję motywował chęcią powrotu do eksperymentowania z dubem, world music a także nauczania muzycznych technologii. Rozpoczął pracę nad swoim solowym albumem6, a na żywo wspierał swoim basem formację Visionary Underground. Za to nowym basistą ADF został znany już ze wcześniejszej współpracy z zespołem, brat Chandrasonica Babu Stormz (Martin Savale), przed którym stanęło nie lada wyzwanie ” pulsujący bas Dr Dasa był dość mocnym fundamentem w wielu utworach. Czy sobie poradził” Mieliśmy okazję przekonać się o tym na 2 koncertach w Polsce ” 18 maja w Gdańsku i 28 czerwca we Wrocławiu. Była to także okazja zobaczyć 2 nowych wokalistów, Ghetto Priesta i Lorda Kimo. We Wrocławiu ADF dał wysoce energetyczny koncert i przynajmniej moje obawy co do następcy Dr Dasa zostały rozwiane ” bas pulsował jak należy. Zespół nawiązał świetny kontakt z publiką, oprócz nowych, dynamicznych kawałków z płyty “Tank” nie zabrakło szlagierów.
W sierpniu 2006 miała miejsce długo oczekiwana premiera opery o płk.Kadafim, z muzyką stworzoną przez ADF. Miałem okazję być w tym okresie w Londynie i na stacjach metra itp. dało się zauważyć sporo plakatów reklamujących to wydarzenie. Zgodnie z intencjami autorów, przedstawienie wzbudziło sporo kontrowersji i różnych opinii. Jesienią zespół wrócił do studia, aby rozpocząć pracę nad kolejnym albumem. Pojawiły się plotki, że przy nagrywaniu nowych utworów na wokalu udzielał się Deedar Zaman7, pierwszy wokalista grupy! Potwierdzona została także informacja o planowanej kompilacji “The best of”. Ukazała się ona w lutym tego roku pod nazwą “Time Freeze 1995/2007: The Best Of”. Wybrane na składankę utwory to “ADF w pigułce” – obejmuje wszystkie ważniejsze utwory. Niektóre z nich to wersje z singli i sesji Andy’ego Kershawa z radia BBC, inne z albumów; wolne, szybkie, bujające, ostre, junglowe – jeśli ktoś chciałby po raz pierwszy osłuchać się z ADF to płytę nadaje się do tego idealnie. Numery 19 i 20 to nowe całkowicie utwory -”Start stop” i “Target Practice”, które zapewne ukażą się na nowym albumie. W wersji rozszerzonej album zawiera dodatkowy dysk z naprawdę niezłymi perełkami ” remixami, (m.in. Jazzwad, Pusher Sound, Congo Natty), kolejny nowy utwór “Activists & Selectors” z Deedarem Zamanem(!!) na wokalu, wersje live z Chuckiem D z Public Enemy a także piękny utwór “Siberian Sleng Teng” czyli kolaboracja ADF z zespołem Yat-kha z Republiki Tuwy.
Rok 2008 to nowa płyta – “Punkara”. Jest to pierwszy album z całkowicie nowym wokalistą – Al Rumjen’em, obok niego śpiewa Aktarv8r i Ghetto Priest (który po nagraniu płyty opuścił skład). Reszta składu to Cyber, Pandit-G, Sunjay i Chandrasonic. Album zawiera 11 utworów i jeden bonus. Zaproszeni goście to m.in. Iggy Pop, Nathan Lee, Amina Annabi i wokalista Gogol Bordello – Eugene Hütz.
To dopiero początek 2010 roku, a Paproota Dub Netlabel przygotowała dla Was kolejne wydawnictwo. Tym razem jest to składająca się z 6 utworów EP ostródzkiego dubheada King DuBear`a. “Chapter One- From The Bear’s Den”, to kompozycje mocno osadzone w stylu digital dub/steppers. Wynika to z zamiłowania autora do takich artystów jak Jah Shaka, Iration Steppas czy Aba Shanti I, jednak wyróżniają te produkcje partie syntezatorowe.
King DuBear to młody, niezależny producent dubowy z Ostródy. Swoją przygodę z muzyką rozpoczynał od gry na perkusji, by po jakimś czasie odkrywając możliwości cyfrowego kreowania dźwięku, zacząć produkować swoje własne dubowe utwory. Inspiruje się przede wszystkim największymi przedstawicielami sceny UK Dub, takimi jak Jah Shaka, Iration Steppas, King Earthquake czy Aba Shanti I, nie zapominając jednak o takich pionierach gatunku jak King Tubby czy Lee “Scratch” Perry. Jego produkcje oscylują głównie w kręgu UK roots i steppers, jest jednak otwarty i nie stroni od rozwijających eksperymentów. Szczególnie bliskie są mu zarówno produkcje ze złotego okresu digital dub/steppers jak i klasyczne rootsowe klimaty. Dlatego też swoją działalność i styl określa jako “Roots Fayah Inna Heavyweight Style” chcąc nieprzerwanie prezentować rootsową wibrację w bezkompromisowej UK dubowej postaci. Na rynku wydawniczym debiutował w roku 2009, na 3 części kompilacji Dub Out Poland, gdzie znalazł się ze swoim utworem “Power Of Almighty”.