Ostróda Reggae Festival 2011.

Autor: King_DuBear (7 października 2011)

Jesień już na dobre zadomawia się w naszym kraju, zatem to dobry moment na wakacyjne wspomnienia w relacji z 11 edycji Ostróda Reggae Festiwal. Festiwal odbył się  w dniach 11-14 sierpnia 2011 i, jak co roku, wystąpiło tam mnóstwo gwiazd muzyki reggae z najwyższej światowej półki. Usłyszeć i zobaczyć na żywo można było takich muzyków jak Stephen Marley, Sly and Robbie, Junior Reid czy Ranking Joe. Nie zabrakło także najbardziej znanych polskich wykonawców muzyki reggae. My jednak z racji naszej powszechnie znanej miłości do muzyki dub, reprezentując na festiwalu portal dubmassive.org skupimy się w naszej relacji głównie na dubowej stronie imprezy.

Na początku trzeba przyznać, że organizatorom udało się zebrać  imponujący skład artystów prezentujących muzykę z naszego ulubionego gatunku. Mieliśmy okazję posłuchać takich artystów jak Mad Professor, Jah Free, Vibronics, Reality Souljahs czy Bush Chemists. Większość występów dubowych skumulowana została pierwszego dnia festiwalu na zielonej scenie soundsystemowej, która w tym roku zbudowana została na podstawie nagłośnienia Dubseed Soundsystem z Krakowa (po różnych przygodach z nagłośnieniem w poprzednich edycjach, ta decyzja wyszła scenie zdecydowanie na plus – big up Dubseed!). Tym samym już pierwszego dnia zostaliśmy uraczeni prawdziwym soundsystemowym maratonem muzyki dubowej. Zawodową rozgrzewkę zapewniły dwie pierwsze gwiazdy zielonej sceny, Radikal Guru  i The Lordz. O ile Radikal Guru, doskonale znany zresztą wszystkim czytelnikom naszego portalu zaprezentował idealną mieszankę stylów dub/steppers i dubstep, to The Lordz, polscy reprezentanci sceny dubstepowej rozgnietli publikę niezwykle energetycznymi i karkołomnymi produkcjami dubstepowymi. Muzyka raczej dla koneserów dźwięków spod znaku „wooble” niż dla rootsowych maniaków, ale były to prawdziwie wybuchowe dźwięki! Pierwszą tego dnia zagraniczną gwiazdą była grupa Bush Chemists z Wielkiej Brytanii, w wyśmienitym składzie: Dougie Wardrop, Culture Freeman, King General oraz gościnnie Danman Sunnyvoice- znany mc reprezentujący skład Iration Steppas.

W składzie występującym w Ostródzie zabrakło niestety Chazbo, doskonałego producenta i wirtuoza melodyki. Mimo to, występ Bush Chemists okazał się absolutną festiwalową petardą stając się jednym z najjaśniejszych punktów całej imprezy. Pomimo bardzo wczesnej pory (Busch Chemists rozpoczęli swój występ około godziny 20) rozgrzali festiwalową publiczność do czerwoności prezentując niezwykle celną selekcję składająca się zarówno z rootsowych klasyków, produkcji Conscious Sounds jak również totalnych klasyków brytyjskiego soundsystemowego grania. Wersje okraszane głosem Danmana i King Generala wywoływały eksplozję muzycznej radości wśród festiwalowej publiczności.

http://www.youtube.com/watch?v=1C5ronAVLjo

http://www.youtube.com/watch?v=wXuB8y2jiEQ

http://www.youtube.com/watch?v=w6XrZb6nirY

            Po Bush Chemists na scenie pod namiotem pojawili się Reality

Souljahs, znani między innymi z EP „Book of Psalms” wydanej nakładem Kibir La Amlak. Zaprezentowali nieco bardziej stonowaną selekcję, którą swoim głosem urozmaicał świetny wokalista El Indio i bardzo ładnie wkleili w swój występ klasyki pokroju „Lot’s wife”.  Po nich namiot wypełniły ciężkie, dubowe walce prezentowane przez weterana sceny, Jah Free aka „The Dub Activist”. Prawdziwe szaleństwo miało miejsce podczas następnego wystepu – Vibronics w poszerzonym składzie – Steve, Parvez, Madu, I-mitri, Steve Splitz i Vanja O. Madu i Parvez doskonale dbali o nakręcanie atmosfery, a muzycy zrobili swoje masakrując ludzi vibronicsowymi klasykami.  Dubowy piątek na scenie soundsystemowej zakończył Mad Professor a jego show stał się kolejnym z najjaśniejszych punktów festiwalu. Przekrój przez produkcje studia Ariwa, mix na żywo w wykonaniu żywej legendy muzyki dub i wokalne wsparcie świetnej Sister Aishy, tak w skrócie można opisać ten występ. Nie mogło zabraknąć oczywiście piosenki „Guide and Protect”, która od pierwszych dźwięków została niezwykle entuzjastycznie przyjęta przez publiczność. Oprócz występu na zielonej scenie, Mad Professor wystąpił także na scenie głównej podczas koncertu „Izrael feat. Mad Professor”, podczas którego zaprezentowano na żywo materiał z płyty „Izrael Meets Mad Professor & Joe Ariwa” będąca dubową interpretacją krążka „Dża ludzie”.

http://www.youtube.com/watch?v=4FqxYloygIE

Na piątku nie skończyła się jednak dubowa odsłona festiwalu. W sobotę mieliśmy okazję wysłuchać występów dwóch polskich składów prezentującą szeroko rozumianą muzykę z kręgu roots i dub – Roots Defender & Natty B z Lublina oraz SmokeDaCrackOff z Krakowa. Bardzo ważną częścią festiwalu była także Yellow Stage prowadzona przez częstochowski Rise Up! Soundsystem. Przez 3 dni niestrudzenie pompowali oni powietrze basem, a przez ich scenę przewinęły  się dziesiątki selektorów i śpiewaków. Także reprezentacja portalu dubmassive.org :) .

Jeżeli chodzi o około festiwalowe sprawy – szkoda, że tak mało było warsztatów czy innych spotkań związanych bezpośrednio i pośrednio z reggae. Miasto, owszem, żyje festiwalem, ale tylko głównie na zasadzie przewijania się masy ludzi. Brakuje trochę atmosfery znanej z innych festiwali muzycznych czy filmowych, na których w wielu punktach miasta ciągle coś się dzieje, jest przepływ myśli i działań – na Ostróda Reggae Festival  zostało to ograniczone do pojedynczych spotkań czy warsztatów.

            Podsumowując musimy przyznać, że mimo pewnych pewnych wpadek organizacyjnych, które są w pewnym sensie nieodłączną częścią dużych imprez, Ostróda Reggae Festiwal 2011 wywarł na nas  pozytywne wrażenie i dane było nam posłuchać solidną dawkę dubu. Nie zabrakło też wielu spotkań ze starymi i nowymi znajomymi – pozdrawiamy wszystkich, z którymi udało się choć chwilę porozmawiać.

King Dubear & yarecki

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

3 urodziny Dub Temple

Autor: Jacek "yarecki" Woźniczak (20 stycznia 2011)

Krakowski cykl „Dub Temple” jest chyba najprężniej działającym cyklem imprez dubowych w naszym kraju, do tego gromadzącym regularnie sporą publikę . Najpierw w Krzysztoforach, obecnie w klubie Fabryka, główny prowodyr tego zamieszania – Dubseed aka Kluczo aka Jacek Kluczewski wraz z ekipą (m.in. Rootzkilla, Ania Wierzba) konsekwentnie, z imprezy na imprezę podnoszą poprzeczkę do góry. W poprzednie urodziny bawiliśmy się przy Dubkasm’ie, a w tegoroczne urodziny gwiazdą wieczoru był Vibronics – jedni z pionierów digitalowego, ciężkiego brzmienia. Ale od początku… Zobacz cały artykuł…

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Reggae Tent na Slot Art Festiwal 6-10.07.2010 Lubiąż

Autor: Bedi (2 sierpnia 2010)

W dniach 6-10 lipca odbył się kolejny Slot Art Festiwal w Lubiążu koło Wrocławia. Pojawił się tam Reggae Tent, w którym wystąpili m.in. Tom Alla, Zasad Selekta, Sunnylion Selekta, Roots Defender Sound Kolektyw, Roots Revival, No Hands oraz Dub Obelix.

Dla dub-maniaków najciekawszymi dniami były czwartek i sobota. Czwartek był dubową nocą w Reggae Tencie, kiedy muzycznie zawładnął nim No Hands z Zielonej Góry wspomagany wokalnie przez JahKaszaka. Zaprezentowali oni dubowy live act w stylu prezentowanym przez Zion Train czy Vibronics, Po nich seta zagrał Quledub z kolektywu Dub Obelix z Poznania. Dubowa noc była przedsmakiem tego, czego mogliśmy się spodziewać po sobotniej nocy nazwanej Roots&Culture, kiedy to miały wystąpić dwie ekipy z nazwa Roots : Defender i Revival. Korzenną noc rozpoczął Roots Defender w składzie Be wu-selekcja, Natty B-singjay, Kisiel-gitara oraz Dajen Levi z pięknym głosem. Ich set to roots w najlepszym wydaniu klasyków gatunku, wzbogacony o zaśpiewy Natty B i jedynej kobiety w kolektywie  -Dajen Levi, a także o gitarę, którą zaczarował Kisiel. W czasie  trwania setu wystąpiły kłopoty techniczne spowodowane interwencja akustyka, który kazał ściszać królewska muzykę, w wyniku czego wyśpiewano „dubplejt” dla pana akustyka aka naleśnika. Po dobrej godzinie nagłośnienie działało tak jak powinno lecz do grania szykowali się Jsm Rootskontrola oraz Jaszol czyli RootsRevival. Slotowej publiczności zaserwowali solidnego seta, w którym przeważał uk roots z kilkoma cięższymi tjunami spod szyldu uk dub. Premierowo usłyszeliśmy dubplejt Roots Revival w 3 wersjach autorstwa nowego nabytku Roots Revival – King Dubera. W jednej z 3 wersji rytmu melodykę dograł sam Chazbo. Koniec tej dźwiękowej uczty nastąpił o 4, co uniemożliwiło mi zagranie seta promującego nasz portal dubmassiv.

Dziękuje wszystkim przybyłym do reggae tentu w każdy dzień trwania slotu, wszystkim spotkanym nowopoznanym. Big up dla Zasada, Roots Revival (którzy nie słyszeli głośnego pull up), RootsDefender (mało czasu na pogaduchy ), Jacka oraz Rycha.

PS. Dla tych, którzy nie dotarli na slot proponuję set Roots Revival ze Slotu http://www.talawa.fr/media/roots-revival-sound-reggae-tent-slot-art-3e5Za, a także set Roots Defender z czerwca tego roku http://www.rootsdefender.pl/media/rd_chatka_zaka_26_06_10.mp3.

Autorzy + zdjęcia – Katka&Bedi

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Roots Defender w Liverpoolu – relacja

Autor: King_DuBear (24 lipca 2010)

Natty B donosi:

jak jest? wyśmienicie. od powrotu z liverpoolu zdążyliśmy zagrać już w chatce żaka (lublin), natty b zagrał koncert z geto blasta, zrobiliśmy wstępną sesję nagraniową z dajen levi i szykujemy się wspólnie na 10 lipca, na slot art festival w lubiążu koło wrocławia. dzięki, zasad selekta!

a w liverpoolu? jesteśmy zadowoleni. dzięki ance, nungowi i adamowi (eat your greens sound) 19ego zagraliśmy przed Aba Shanti I, po 23ej przez godzinę, najdłużej z supportów, po take over sound system, a przed no fakin’ crew. i pochwalimy się: Aba Shanti I stał za nami i słuchał przez dłuższą chwilę, a pod koniec swojego występu pozdrowił nas ze sceny. Zobacz cały artykuł…

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Weeding Dub w Katowicach

Autor: Bedi (26 marca 2010)

To była już czwarta edycja Hajle Silesia w Katowicach, ale za to pierwsza o charakterze strickte dubowym . Śmiało można powiedzieć, że to pierwsza sesja dubowa w Katowicach, nie licząc występów Zion Train.

Tym razem przypadła na noc z 20 na 21 marca, a zatem było to typowe powitanie wiosny albo przeganianie zimy – jak kto woli, oby tylko skuteczne :-) Wiosna została powitana godnie i nie powinna się na nas obrazić.
Zobacz cały artykuł…

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Dubkasm w Krakowie

Autor: Bedi (30 stycznia 2010)

Dub Temple w Krakowie można uznać za jak najbardziej udane. Pomimo minusowej temperatury na dworze do klubu Krzysztofory przybyło dość dużo ludzi i mała sala pękała w szwach.  Nim nastąpił występ Dubkasmu, bardzo dobry set zagrali chłopaki z Global Roots Kolektif, prezentując solidną dawkę UK dubów. Po nich zagrał organizator całego przedsięwzięcia Dubssed, który wie co oznacza zdanie „dubwise no compromise”. Tyczy się to zarówno jego bujającej i przestrzennej selekcji, jak i nagłośnienia, które przygotował na ta imprezę. Bas szurał po cegłach klubu ostro, a w ubikacji trzęsło drzwiami i pisuarami.

dubkasm1Godzina 1 to już początek występu dwójki Brytyjczyków z Bristolu – Dj Strydy i Digistepa, czyli Dubkasm za sterami. Rozpoczęli od hołdu dla nieodżałowanego Yabby  You, zmarłego niecałe dwa tygodnie temu. Dj Stryda na początek poczęstował nas rootsami,  aby następnie przez dobre półtora godziny masować publikę steppersami. Z bardzo dobrej płyty „Transform I” zagrali m. in From the Fundation, Respeck, Babylon Ambush czy City Walls. Nie zabrakło też starszego kawałka Dub Judah Babylon is a trap oraz totalnej dla mnie niespodzianki w postaci singla Abassi & Vibronics. Wspomnieć trzeba iż każdy kawałek był grany wraz z wersja dubową, a wtedy najczęściej Digistep łapał za saksofon przygrywając piękne melodie, po prostu miód na uszy. Dj Stryda zapowiadał każdy numer podobnie jak ma to miejsce w jego audycji Sufferah’s Choice, przez co cały set pięknie układał się w całość. Po tych kilku godzinach w świątyni dubu przez dłuższy czas odczuwałem szum w uszach, lecz nie był on aż tak dokuczliwy jak na koncercie Zion Train w Katowicach widać, że Dubseed wie co robi gdy podkręca bas. Jeśli tak cudownie zaczyna nam się ten nowy rok to strach pomyśleć co będzie dalej. Wielkie dzięki dla organizatorów za tą imprezę – jako dubmassive.org jesteśmy dumni że mogliśmy być patronem tejże imprezy!

Autorzy: Bedi&Yarecki

dubkasm2dubkasm3

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Steppa Warriors & NoHands w Zielonej Górze

Autor: Bedi (21 grudnia 2009)

Sobota wieczór, sprzęt na spokojnie ulokowany zostaje na scenie zielonogórskiego klubu jazzowego U OJCA, lokal, jak na razie, zamknięty dla publiki. Próba dźwięku – głównie basu, kręcenie gałkami (wiadomo, każdy dub’owiec to lubi)… Z szacunkiem dla studentów mieszkających nad klubem oszczędzamy i tak już rezonujące szyby, aby lokalni żacy spokojnie mogli się „uczyć” :)

wooboodubplakatbignet

Około 20:30 następuje otwarcie bram, pojawiają się już pierwsi interesanci, z głośników jeszcze leniwie (ale oczywiście do czasu) sączą się dźwięki rodem z Jamajki, lekkie wprowadzenie do tego co wydarzy się później, a trwać będzie kilka, dobrych godzin. Na dobry początek Steppa Warriors przygotowuje grunt dla projektu NoHands, który nieco po godzinie 22 pojawia się na scenie. Od tego momentu sączą się już zielonogórskie produkcje uzupełniane charyzmatycznym wokalem na żywo, wszystko to podane oczywiście w dub’owym sosie, a więc uzupełnione o generowane pod wpływem chwili pogłosy, delay’e oraz liveact’owe, syntetyczne dźwięki oraz dobrze rozpoznawalne „ryczenie” syreny. Z każdym kolejnym utworem fanów basu zaczęło przybywać, do połowy występu parkiet zapełnił się co dobrze wróżyło dalszej części imprezy. Produkcje NoHands przekrojowo pokazały co w dub’ie piszczy (miks na żywo, kontrola nad basem i innymi ścieżkami, efekty budujące przestrzeń). Trochę przed północą lokalni twórcy kończą „show”, a ich miejsce znów Steppa Warriors, aby zaprezentować w pełni swoją selekcje oraz perełki wśród swojego zbiory winyli. Natężenie dźwięku jak i mentalny błogostan nie ustawały, hipnotyzujące dźwięki, bogate melodie, przykuwające ucho wokale. To wszystko trwało i trwało, ekipa z Wrocławia pokazała klasę i poziom jakich mało w Polsce, ich sesja na pewno dała dużą namiastkę klimatu imprez rodem z Wielkiej Brytanii, gdzie sam Jah Shaka kładąc płytę na gramofon trzyma ludzi głodnych niskich pasm i niemalże subfonicznych częstotliwości  w napięciu aż do pierwszego uderzenia BASU.

Andrzej Rąk

PS. Nagrywka setu Steppa Warriors jest do posłuchania i ściągnięcia tu                                                                                                                              http://www.talawa.fr/media#/audio/id/5c045aa90cc4b1151b80e477a4520b3f

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Radical Guru w Katowicach

Autor: Bedi (13 grudnia 2009)

5 grudnia odbyła się już trzecia edycja Hajle Silesia, na której zagrał Radical Guru. Jak zawsze amatorzy basowych brzmień zgromadzili się w Katowicach,  tym razem impreza odbyła się w klubie Cogitatur. hajle silesia 3Początek wieczoru należał do Fiftifiti, reprezentującego skład gospodarzy – Dub Lovin Criminals. W swojej selekcji, głównie dubstepowej, znalazł miejsce na steppersy produkcji Kanki. W dalszej części wspomogli go koledzy z DLC, którzy skutecznie rozgrzewali publikę przed najważniejszym występem wieczoru. Jeszcze przed Radicalem Guru wystąpił jego kolega Spetz. Reprezentuje on zarówno Word Bass Cluture, do którego należy też sam Radical Guru, jak i Dub Lovin Criminals. Po mniej więcej godzinnym dubstepowym secie Spetza, pojawił się Radical Guru. Zagrał on większość swoich produkcji, które wydał label Dubbed Out, a także ekskluzywne nagrania. Jeden kawałek puszczał aż w 3 innych wersjach, przy tym wszystkim bawił się równie dobrze jak zgromadzona w klubie publiczność. Mimo dość później pory Radical był bardzo żywiołowy, czym zarażał wszystkich wokół. Półtora godzinny set, głównie dubstepowy, był tak energiczny, że minął bardzo szybko i aż żal było patrzeć jak Radical opuszcza scenę. Cieszę się bardzo, że dubmassive.org mogło być patronatem tej zacnej imprezy, i z tego miejsca dziękujemy całej ekipie Dub Lovin Criminals za taką możliwość i za gościnę. Teraz pozostaje nam czekać na kolejną odsłonę imprezy, ale to dopiero w nowym roku.

PS. W  dziale Dub Photos znajdują się zdjęcia z tego koncertu.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Zion Train w Katowicach 8.11.2009

Autor: Bedi (2 grudnia 2009)

Na koncert ten czekałem już od 3 lat, kiedy to ostatni raz widziałem Percha i załogę w akcji. Klimat oczekiwania popsuła szalejąca grypa ale pomimo tego odliczałem dni do owego koncertu. Tegoroczna trasę po Polsce ZT rozpoczęło od Poznania (transmisję z tego koncertu przeprowadzało Radio Euro), po przez Zieloną Górę, Białystok a kończąc właśnie w Katowicach.

ziontrain2009

Może właśnie przez lekką chorobę drażniło mnie to, że rozpoczęto już z przynajmniej godzinnym poślizgiem i impreza ruszyła grubo po godzinie 20. Wieczór ten rozpoczął zespół ze Śląska, czyli grający u siebie Fire In The Holl. Słyszałem ich już na żywo ze 3 razy i za każdym razem mam o ich występie inne zdanie. Po tym, co usłyszałem stwierdziłem, że bardziej podchodzą mi ich kawałki wolniejsze, dubowe, wycieczki w drum n bass i elektronikę ciut mnie odpychają. Zarówno do muzyków jak i do wokalistki Ani nie można mieć żadnych zastrzeżeń, wiedzą, co robią  i widać, że sprawia im to dużo radochy. Po ich występie pojawił się Maken wraz ze swoim setem, tu byłem ciut rozczarowany, bo zawsze zaskakiwał mnie swoją selekcją, a  tu grał osłuchane już kawałki, natomiast po ludziach było widać, że już nie potrafią się doczekać gwiazdy wieczoru. Około godziny 22 na scenie pojawił się Perch z Dubdaddą wraz z  niezmordowaną sekcją dęta, lecz tym razem z saksofonistą. Przez dwa pierwsze kawałki miałem takie ciarki na całym ciele jak nigdy, gdy tylko usłyszałem sekcję dętą, którą uwielbiam nic już więcej nie potrzebowałem. Zaskoczył mnie bardzo Dubdadda, który mniej nawijał, a więcej podśpiewywał, co ewidentnie było na plus. Gdy widzę go na scenie, zawsze zastanawiam się skąd ten człowiek bierze tyle energii, by skakać śpiewać i podkręcać widownie. Natomiast Perch jak zwykle stateczny, mający wszystko pod kontrolą, choć nie zawsze, lecz tu nie wiem czy winny jest Perch czy pan akustyk, bo w pewnych momentach nie dało się wytrzymać przy naporze głośności. Ten fakt odczuwałem jeszcze dwa dni po koncercie. Jak już jesteśmy przy tych minusowych aspektach to wspomnę o braku klimatyzacji w klubie i dostępu do powietrza, o czym wspominał sam Dubdadda ze sceny. Wracając do plusów publiczność reagowała żywiołowo na każdy kawałek puszczany przez Percha, co udowadnia, że na Górnym Śląsku brakuje porządnych dubowych imprez, na całe szczęście nadrabia to Dub Lovin Criminals. Podsumowując był to bardzo dobry koncert Zionów, lecz nie przebił mojego faworyta z 2005 roku jeszcze z Molarą i Fitta Warrim, ale wiadomo – te czasy już nie wrócą, więc tym bardziej cieszę się, że mogłem znów ich ujrzeć. Czekam z niecierpliwością na dalsze wydawnictwa Percha, bo za każdym razem mnie zaskakują.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Craig z Mungos Hi Fi w Katowicach 9.10.2009

Autor: Bedi (12 października 2009)

Za nami już druga impreza z cyklu Hajle Silesia. Na pierwszej pojawił się gość z Finlandi – Tes La Rok, na drugiej zaś zagrał Szkot Craig – współtwórca soundystemu Mungos Hi Fi. Przed nami trzecia odsłona tej imprezy, której gościem będzie Radical Guru. Dzięki Dub Lovin Criminals dubstepy zawitały do Katowic, a wraz z nimi dub. Choć sam kolektyw z Katowic stawia na dubstepy, to już na pierwszej edycji Hajle Silesia wyświetlono świetny film o dubie „Dub echoes”, za co z tego miejsca serdecznie dziękuję. Pierwsza edycja Hajle Silesia odbyła się w katowickim klubie „Elektro”, natomiast druga na katowickim rondzie w „Oku Miasta” – i bardzo dobrze bo więcej tam miejsca i zdecydowanie lepszy klimat na tego typu imprezy. Dobry plakat imprezy przyciągnął mą uwagę i nie widziałem innego wyjścia jak tylko się tam pojawić.

mungos

Oczywiście plakat był tylko pretekstem, bo gdy słyszę produkcje Mungosów to od razu moje ciało się kiwa samoistnie. Publikę do godziny 2 rozgrzewali Dub Lovin Criminals, a potem rozpoczął swój ponad dwugodzinny set Craig. Powiem szczerze, że za dubstepami nie przepadam lecz produkcje, które wypuszczają Mungosi pod szyldem Scru A Dub łykam bez dwóch zdań. Swój set rozpoczął od wokalnych klasyków rootsowych, a wszystko w sosie dubstepowym, następnie poleciały produkcje Mungosów m. in Babylon, niezniszczalny Ing z Brother Culture, oraz utwory z płyty „Sound system Champions” wydanej w 2008 roku. Z dubstepów przeszedł na rytmy lżejsze bliższe dancehallowi i dubowi co mnie bardzo ucieszyło. Set w wykonaniu Creiga dał mi w 100% to czego oczekiwałem i co chciałem usłyszeć na porządnym nagłośnieniu. Po koncercie ciągle dudniło mi w uszach, co jest potwierdzeniem tego jak dużo basu było na głośnikach. Ludzi w klubie było dużo lecz przerzedziło się, gdy zaczął grać lżej. Może to tez przez późną już godzinę, bo było już grubo po 3. Uważam imprezę za bardzo udaną, dziękuję tym, którzy byli ze mną i tym których spotkałem i oby do grudnia.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email