DUP! – Wywiad z EMZK

Autor: King_DuBear (27 lipca 2010)

Znane są w polskim reggae przypadki nietrafionych nazw zespołów. Czy nie obawiasz się, że nazwa DUP! może określić projekt jako niezbyt poważny?

To nie jest tak do końca. Owszem, chcieliśmy sobie zrobić żart z kolegami, ponieważ mamy takie zespołowe poczucie humoru. Stwierdziliśmy, że będziemy robić dużo hałasu, taki dub mało liryczny, nastawiony na to, że wszystko trzeszczy i smaży się, jak w starych jamajskich nagraniach. Wszyscy wiedzą, że chodzi o tzw. „uderzenie”, a nie o zadek. Na tej płycie jest dużo żartu. Tytuły piosenek są dosyć kontrowersyjne, bo stwierdziliśmy, że projekt nie może być na poważnie. To jest muzyka niszowa i nie ma potrzeby robić z tego wielkiej sprawy. Trochę się obawiam, że ludzie będą mieli problem z odmienianiem nazwy. Na przykład profil myspace zespołu będą nazywali jako dupny, albo coś w tym stylu (śmiech). Zobacz cały artykuł…

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

DUP! session in something like studio in stereo.

Autor: King_DuBear (29 maja 2010)

Nadszedł taki czas, kiedy z czystym sumieniem, bez przesadzania ani nieszczerych i czczych gadek możemy ogłosić, że oto wyszła płyta, jakiej w Polsce jeszcze nie było. „DUP! – session in something like studio in stereo” to płyta, którą nasza redakcja już po pierwszym przesłuchaniu ze zdumieniem, lecz zupełnie szczerze i jednogłośnie uznała za najlepszą polską płytę dubową w historii. Wielu się chyba zgodzi z tym, że płyta ta równie dobrze mogłaby się ukazać w Wielkiej Brytanii lub może nawet na Jamajce, chociaż dub już bardzo dawno temu opuścił swoją ojczyznę (wydaje się, że na długo, jeśli nie na zawsze). Pierwsze skojarzenie po położeniu igły gramofonu na tej grubej, ciężkiej winylowej płycie to King Tubby i cały klasyczny rootsowy dub z lat 70tych. Zachwycający pogłos, zrobiony tu i teraz, w XXI wieku, a brzmiący jakby nagrany był w przerobionym na studio domu Tubby’ego. Miękka perkusja czy dźwięki syreny unoszące się tuż obok grającego zespołu -  to co udało się wycisnąć z instrumentów EMZK i załodze zasługuje na szczere gratulacje i niskie pokłony. Te dźwięki zarejestrowane są cyfrowo, ale oddają żywą muzyką, zarejestrowaną jakby od niechcenia, bo akurat ktoś włączył nagrywanie, gdy zespół grał, a dubmaster kręcił gałkami na efektach. To niesamowite w jak dużym stopniu ekipa DUP! odtworzyła to brzmienie i klimat – klasyczny dźwięk akustycznego zestawu perkusyjnego, zapomniane już trochę rootsowe rytmy, wszystko oszlifowane przez taśmowe echo Rolanda i okraszone prawdziwym dubowym miksem. DUP! wstrząsa od pierwszej do ostatniej nuty. Począwszy od żartobliwej i zaczepnej nazwy projektu, poprzez totalnie zaskakujące tytuły („Świąteczna ramówka TVP”, „Zalany sąsiad”, „Ping pong z królową Anglii”), aż po niesamowitą zawartość muzyczną płyty. Wszystko to robi takie wrażenie, że mimo, iż mieliśmy okazję zapoznać się z materiałem dużo wcześniej, to niełatwo było nam zebrać myśli, odczucia i emocje dotyczące tej płyty i przelać je na papier recenzenckiej kartki. Płyta zawiera 9 bardzo spójnych, łączących się ze sobą kompozycji utrzymanych w klasycznym dubowym stylu. Warto także wspomnieć, że album ten zdaje się być stworzony ze zdrowym, skromnym, nienadętym i zarazem w pełni profesjonalnym podejściem. Gratulujemy! Miło byłoby także doczekać kiedyś 10″ singla  dla soundsystemowych i singlowych maniaków, bowiem  nie zabrakło na płycie kilku utworów, które z powodzeniem przyjęłyby się na soundsystemowych parkietach. Mamy także nadzieję, że wartość materiału zostanie doceniona również za granicą (pierwsze słuchy o tym już do nas dochodzą), takiej bowiem polskiej wizytówki dubowej byśmy sobie życzyli. Jedno jest pewne- tę pozycję trzeba mieć na półce z płytami, bo zdecydowanie zaznaczyła ona wielki i trwały znak w historii polskiego dubu.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

EMZK

Autor: Bedi (24 kwietnia 2010)

EMZK muzyk, producent z pięknego miasteczka na Opolszczyźnie. Gra reggae od 1997 roku. Po przeprowadzce do Krakowa zaczął tworzyć własne produkcje i remixy polskich zespołów reggae takich jak Paprika Korps, Indios Bravos, Habakuk i inne. Współtworzył takie składy jak Sqanq, Nbs, Duberman czy Bakshish. Po powrocie w rodzinne strony związał się z Wrocławiem i ekipą Tumbao z którą współpracuje do dziś w ramach Jamala i niezapomnianego zespołu Managga. Lubi dobre brzmienie i dobre jedzenie ;)

Pytania:

1. Od kiedy Twoje serce bije Dubem? Nie pamiętam kto dokładnie mi to pokazał, chodzi o płytę Dreams Of Freedom Bill`a Laswell`a (tą z remixami Marleya, jeszcze na kasecie). Zobacz cały artykuł…

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email