Roots Defender Sound Kolektyw w Liverpoolu

Autor: King_DuBear (16 czerwca 2010)

1Nadszedł taki czas, że polskie składy zaczynają być dostrzegane na największych scenach w Europie. Zaprzyjaźniony z dubmassive.org Roots Defender Sound Kolektyw z Lublina już 19 czerwca zagra w Liverpoolu obok takich wykonawców jak No Fakin`czy Takeover Sound. Główną gwiazdą tej nocy będzie jednak legendarny weteran brytyjskiej sceny soundsystemowej Aba Shanti I. Gratulujemy, życzymy powodzenia i mamy nadzieję, że to początek rozdziału polskich dubheadów na scenach zachodniej Europy.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Aba Shanti-I

Autor: Jacek "yarecki" Woźniczak (14 grudnia 2009)

Aba Shanti-I to postać dla mnie szczególna. W zasadzie od niego na nowo odkryłem znaczenie słów „sound system”. Jak? W 2005 roku pierwszy raz byłem na Nothing Hill Carnival w Londynie. Jest to taki festyn w dzielnicy Londynu, podczas którego promowana jest kultura karaibska – imigranci organizują parady i wystawiają na ulicę potężne głośniki, gramofony, konsolety oraz tonę innego sprzętu no i dają czadu. Muzycznie – dla każdego coś miłego – Reggae, Ragga, Roots, Dub, Dancehall, Hip hop, Ska, Soul, Soca, R&B, Boogie, Drum & Bass, House, Garage… i te tysiące watów nagłośnienia, które wprawiają w drżenie całą okolicę. Przechadzając się po karnawałowych ulicach w końcu dotarliśmy z załogą do Aby, ale już zwijał sprzęt. Nic to, pomyślałem, następny rok muszę tu być znów…

aba shanti iNo i byłem, tym razem uderzając od razu pod sound system Aba Shantiego. I to było to – ściana potężnych głośników generowała dźwięk, który powodował niesamowitą pulsację. Nieważne, czy puszczał akurat rootsową piosenkę, czy jakiś stricte dubowy kawałek – wszystko miało taką wibrację i moc, że mi szczęka opadła. Nie wspominając o basie, który zmiatał z chodnika..Od tego momentu koniec – rodzime imprezy pozostawiały niedosyt. Aba prezentował to, czego chciałem słuchać, robił to w odpowiadający mi sposób i na odpowiednich zabawkach  (wtedy nie spodziewałem się, że za 2 lata sam będę taką ścianę głośników kombinował)…

Dość wspominek ;) , czas na konkrety.
Po pierwsze – Aba Shanti-I – to „I” na końcu to nie jest jedynka, tylko „I” od „ja”. Czyli jego nazwę wymawia się jako Aba Szanti Aj po naszemu. Aba został wciągnięty w roots&culture przez swojego ojca Allana, który miał swój sound system. W latach 80 Aba był śpiewakiem w sound systemie Jah Tubby’s, występował wtedy pod ksywą „Jasmine Joe”. Kiedy raggamuffin zaczęło grać pierwsze skrzypce w muzyce jamajskiej, sound systemy grające roots reggae zaczęły tracić popularność i niewiele pozostało wiernych swojej pierwotnej stylistyce. Ale nie Aba Shanti-I. Zadebiutował na festiwalu w Leicester w 1990 roku i przez kolejne lata zdobywał coraz większe uznanie jako soundman i dubmaster, grając dubplate’y oraz muzykę swojego brata – Blood Shanti’ego (jest on bębniarzem i wokalistą w zespole Shanti-Ites). Wraz z nim i przyjaciółmi prowadzą wytwórnię Falasha Recordings i jak sami piszą o sobie „we don’t segregate, we integrate” – jego sesje przyciągały (i nadal przyciągają) bardzo różnorodną publikę, nie tylko rastafiarian.

MeditationAba Shanti-I jest operatorem sound systemu i zarazem prawdziwym mistrzem ceremonii – jego magnetyzm, przekaz oraz toasting przykuwają uwagę publiki i budują hipnotyczną  atmosferę przesyconą pulsacją. Zostało to dostrzeżone i docenione nie tylko przez słuchaczy ale i różnych twórców filmów – Aba bardzo często pojawia się w materiałach o dubie i scenie sound systemowej w Wielkiej Brytanii.

Warto także wspomnieć, że Aba Shanti-I jest także inżynierem dźwięku i zajmuje się miksem utworów swojego brata oraz innych artystów.

Aba Shanti-I gościł już w Polsce na festiwalu One Love Sound Fest w 2006 roku oraz na Indepndent Dub Day 2009.

A tutaj w swoim żywiole, na Nothing Hill Carnival. W tle kapitalny Wayne McArthur i jego „Victory Dance”:

P.S.
Trochę moich zdjęć z Nothing Hill Carnival można obejrzeć w naszej galerii.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email

Aba Shanti I – „The Wrath Of Jah”

Autor: King_DuBear (14 listopada 2009)

Jeśli miałbym wskazać płyty, które ukształtowały mój gust muzyczny skupiający się wokół uk Dubu, lub też płyty, który były moim pierwszym spotkaniem z tym gatunkiem, wśród kilku innych wymieniłbym bez zawahania album Aba Shanti I- The Wrath of Jah. Wydany w 1996 roku przez Falasha Recordings materiał to zbiór trzynastu utworów produkcji ekipy Aba Shanti I. Muszę przyznać, że za każdym razem wracam do tego materiału z ogromną radością i tęsknotą. Na próżno bowiem szukać dzisiaj produkcji w takim stylu i klimacie, nawet wśród wydawnictw Falasha Recordings. Być może taka kolej rzeczy, postępująca technika nieodwracalnie zatarła styl i klimat tamtych produkcji, ale mimo wszystko pozostaje nadzieja, że jeszcze kilka dubplates wyprodukowanych w tamtym okresie pozostało i być może zostanie jeszcze kiedyś wydane.
Charakterystyczne dla tej płyty, wydanej zarówno na LP jak i CD, jest przede wszystkim cyfrowy styl oscylujący w okolicach techniki midi i archaicznego już dziś pojęcia „Atari”. Warto zagłębić się w te utwory także dziś, by zobaczyć, jakie produkcje były w stanie powstawać w tak nieskomplikowanych i nierozwiniętych technicznie w porównaniu z dzisiejszymi możliwościami warunkach.
Co ciekawe album „The Wrath of Jah” w całości złożony jest z nigdy wcześniej niepublikowanych dubplates. Zawiera zarówno mniej popularne produkcje jak i te niezwykle znane w całej Europie, a nawet na świecie, grane przez wiele lat przez Aba Shanti Soundsystem „killer dubplates”, takie jak np. niezapomniany „Babylon Bound to Fall” czy „Zulu Warrior”.
„The Wrath of Jah” to pozycja zdecydowanie obowiązkowa dla wszystkich miłośników uk roots w starym cyfrowym stylu Aba Shanti I. Dzwoniące haty, cyfrowe saxofony, bębny midi, i bardzo niski bas- to wszystko składa się na niezwykły urok i styl tej płyty.

Podaj dalej

  • Blip
  • Twitter
  • MySpace
  • Add to favorites
  • Email