Wytwórnia Reggae Roast po raz kolejny raczy nas niezwykłym wydawnictwem, tym razem zabrali się za klasyka roots rock reggae Roda Taylora. Za stronę producencką odpowiedzialni są Adam Prescott (brytyjski producent mieszający korzenie z nowoczesnością – “roots kontra dubstep”), Nick Manasseh (człowiek legenda odpowiedzialny za audycje Kiss Fm, projekt Sound Iration oraz label Roots Garden), Alpha Steppa (to 2 pokolenie rodzinnego dubu Alpha&Omega) oraz Vibration Lab ( siewcy hasła “future reggae”). Natomiast Rod Taylor to czołówka pierwszej generacji jamajskich wokalistów soundsystemowych obok takich legend jak Barry Brown czy Sugar Minott, w “Praises Unto Jah” wyśpiewuje optymistyczny tekst osadzony w ideologii Rasta. Muzycznie Adam Prescott stworzył rytm z mocnym basem, zaś Manasseh wersje dubową; natomiast Alpha Steppa oraz Vibration Lab zabierają nas w rejony gdzie pogłosy i mroczne klimaty są chlebem powszednim. Z całym sercem polecam tą EP która pokazuje talenty producenckie i czym tak naprawdę jest dub!
Recenzje
Recenzja płyty, DVD etc.
Radikal Dub Kolektiv – Hellneess Center
Pamiętacie jeszcze ten chorwacki zespół dubowy i ich ostatni album “Bass Matters”? Jeśli zrozumieliście moje pytanie to uświadomicie sobie że to już 5 lat od tego wydawnictwa tej genialnej ekipy, która wydała w 2012 roku album “Hellneess Center”. Swego czasu chodziły słuchy iż zespół miał się rozpaść i zawiesić swą działalność, lecz na całe szczęście zebrali się by nagrać chyba najlepszą płytę w swojej dyskografii. Składa się ona z 9 kawałków które potwierdzają wysoką formę kapeli, która tworzy mocny dub; gość w postaci Molary tylko potwierdza me zdanie. Jeśli szukacie dobrego basu, perkusji, dużo pogłosów, efektów to na tej płycie to znajdziecie, dodatkowo jest też piękny wokal chorwatki. Dawno nie słyszałem już tak dobrej płyty w dodatku od zespołu, który gra wyśmienite, czarujące i zapierające dech w piersiach koncerty. Nie pozostaje mi na koniec nic innego jak zachęcić was do kupna tej płyty – naprawdę warto!!!
Aldubb meets Diana Levi (10″)
Przełom roku przyniósł nam winyl z naszą rodaczką Dianą Levi w kooperacji z berlińskim Aldubb. Nie jest to już pierwsze ich spotkanie, Dianę można usłyszeć już na składance “Jah Soldier” (recenzja tej płyty jest na stronie) oraz na płycie “Welcome to Bassland”, a do tego wszystkiego w lato odbyli trasę koncertową po Polsce. Wszystkie te czynniki pozytywnie wpłynęły na nowe wydawnictwo, które otwiera “Nikt nam nie mówił”. Jest to steppers z mocnym wejściem gitary i ciężkim basem oraz (a nawet przede wszystkim) bardzo dobrym tekstem Diany. Dawno już nie słyszałem w polskim wydaniu tak dobrego tekstu na dubowym podkładzie – i do tego głos Diany pełny harmonii i pewnej surowości. Dodatkowo Aldubb częstuje nas wersją dubową tego dobrego kawałka, na drugiej stronie płyty mamy trochę inne oblicze muzyczne Aldubba – bardziej spokojne, przypominające dokonania naszej Ragany. Wokalnie znów pojawia się Diana, która zarówno tekstowo jak i głosowo wznosi się na wyżyny w “Stworki w kapturkach” czyi w “Soon more sunshine”. Płyta ta pokazuje po pierwsze odwagę niemieckiego producenta, który wydaje polską artystkę z 2 kawałkami po polsku (i za to wielkie brawa i niskie pokłony), po drugie przedstawia nam Dianę jako bardzo dobrą wokalistkę i tekściarkę, która jeszcze może nieźle namieszać na scenie europejskiej, a może i światowej.
Dub Invaders – Dub Invadres vol.2
Z wielką radością mogę zawiadomić, iż 2 część składanki Dub Invaders jest już do zamówienia jako pre order, a 17 grudnia odbędzie się jej premiera. Zaczynam trochę nietypowo jak na recenzję, lecz powód jest prosty – miałem wiele obaw co do tego albumu, ale po pierwszym odsłuchu wszystkie poszły w siną dal. Obaw się nabyłem, gdy zobaczyłem promo video owej składanki, gdzie usłyszeć można było wiele dubstepu, ja natomiast nastawiłem się bardziej na dobry, francuski dub dużego kalibru. I się nie zawiodłem. Już na wstępie zaatakował mnie i powalił Fabastone z niesamowitym wokalem Echo Ranksa, ten duet wie co robi a już wersja dub to istny kawał ciężkiej soundystemowej jazdy. Natural High prezentuje swoją fantazję, bardziej dubstepową ale w dobrym smaku, po nim wkracza Aku Fen i El Fata i tu po raz 2 wylatuje w górę, to jak nawija El Fata na tym ciężkim rytmie zasługuje na gromkie brawa. Twelve zabiera nas w mroczne zakamarki dubu ze smaczkami dubstepowymi i tak dochodzimy do singlowego Led Piperz z gościnnym udziałem Solo Bantona – o tym kawałku nic nie trzeba mówić, wystarczy tytuł Dub Invasion, który mamy w 3 wersjach. Na koniec zostaje nam Roots’n’Future z Zeb Mc Queen na mikrofonie, który wyśpiewuje piękny tekst o życiu i śmierci, następnie mamy dub wersję i kolejną fantazje Twelve. Koncepcja tego albumu mnie powaliła, każdy z 4 kawałków to porządny dub najcięższej kategorii. Do tego wersja i 3 kawałek o którym mało kto by powiedział, że jest inspirowany na pierwowzorze. Podsumowując ekipa High Tone po raz kolejny mnie pozytywnie zaskoczyła a ta płytą mnie zdobyli do końca, jest to pozycja obowiązkowa dla każdego dubheda!
Wyczekujcie premiery i dajcie się porwać Dub Inwazji!!!
Greetings AlexDub Culture Dub
Brain Damage “What you gonna do ?”
Już od miesiąca możemy cieszyć się nowym wydawnictwem francuskiego labelu Jarring Effects, radość jest podwójna a nawet potrójna ponieważ jakiś czas temu pojawiły się plotki o rozpadzie zespołu Brain Damage. Nie dość że mamy nowy album tej fenomenalnej ekipy to jeszcze jest to album nawiązujący do albumu z 2004 roku “Ashes to ashes / Dub to dub” który był bliski rytmom reggae i dub. Trzeba tu przypomnieć, iż Brain Damage po 2004 roku poszedł w stronę ciemnych, mrocznych dubowych dźwięków, często uciekając w mocną elektronikę. Nowy album to powrót do melodii ciepłych akordów bliższych Jamajce. Francuzi zostali wsparci przez utalentowanych wokalistów, którzy tekstami wpasowują się w ich rytmy. Mamy tu Learoya Greena mówiącego o młodzieży z getta, Madu atakuje finansowych guru, Brother Culture ma radykalny plan, Zeb Mc Queen zastanawia się jak żyć w totalitaryzmie, są jeszcze Mr. Parvez oraz Sir John z genialnym “Royal Salute”. Zadaniem tego albumu jest działanie na rzecz ludzi – dlatego Brain Damage połączył swoje dźwięki z tymi znakomitymi wokalistami, co daje bardzo dobry efekt. Podsumowując – to album na wysokim poziomie gdzie reggae dub miesza się z dustepem i lekko mrocznymi klimatami ze wcześniejszych płyt, nic tylko słuchać i atakować Babilon.
Dubowy powrót Molary i Radikal Dub Kolektiv
Rok 2012 nie przestaje nas (dubhedów) zaskakiwać, choć to już ostatnie miesiące tego roku. Owe zaskoczenie jest związane z niesamowitą wokalistką Molarą (znaną z Zion Train) oraz z zespołem z Chorwacji Radikal Dub Kolektiv. Zarówno Molara, która odeszła z Zion Train i wycofała się z dubowej muzyki, tak i RDK kilka lat temu ogłosili swój rozpad. Na całe szczęście miłość do dubu jest silniejsza i możemy się cieszyć dwoma wydawnictwa z udziałem wyżej wspomnianych artystów. Radość jest tym większa, iż Molara występuje gościnnie z projektem Dubble który tworzą Vanya O i Dubolik z Radikal Dub Kolektiv, a sam zespół Radikal Dub Kolektiv wydał płytę “Hellness Centar”, na której w utworze “Pride” pojawia się Molara. Dziś skupię się na projekcie Dubble i Molarze, a wkrótce ukaże się też recenzja płyty Radikal Dub Kolektiv. Dubble jak już wspomniałem, to duet z Zagrzebia wywodzący się z RDK, mają już na swoim koncie 10′ z Echo Ranksem która wyszła na poczatku tego roku. Teraz raczą nas kolejną 10” tym razem z Molarą – dla fanów Zion Train to napewno “wesoła nowina”, bo ostatnio udzielała się w różnych projektach, niekoniecznie dubowych m.in z The Knights of the Occasional Table, Femi Kuti, Loop Guru, Neil Sparkes and The Last Tribe, Soul Captain Band, Maggie Nicols, Zubop Gambia, Baka Beyond, One Voice Choir i Mad Professor . Wracając do płyty – Molara wyśpiewuje piękny tekst autorstwa Colina z Power Steppers o tytule “Crown of creation”, a chorwacki duet uzupełnił dobrym dubem w stylu Abassi z dobrym dęciakiem,oczywiście mamy także porządną dub wersję. Druga strona 10′ to już instrumentalny popis Dubble w “South sound”, który jest konkretnym steppersem, jest również wersja z melodiką która czyni ten kawałek jeszcze ciekawszym i lepszym. Na koniec polecę wam kawałek Dubble ze składanki “The lost books of dub [chapter 2]” o tytule “Rise up” oraz 10″ z Echo Ranksem.
Zebra “Electronic heart”
Poczynania Zebry śledzę już od ich pierwszego wydawnictwa jakim był album “Dream Walking” wydany przez netlabel Paproota.org (do pobrania za darmo). Był to rok 2010, album był tak dobry że zaowocował wieloma koncertami w całym kraju i drugą płytą. “Electronic heart” to efekt właśnie tych 2 lat, po których widać jak zespół ewoluował, nabrał ogrania a co najważniejsze – podąża wytyczoną drogą. Droga ta to dub, muzycy Zebry pokazują wiele twarzy tego gatunku sami mówią że ich muzyka to wybuchowo-psychodeliczna mieszanka dub-punk-reggae-indie i nie sposób się nie zgodzić z tym twierdzeniem. Wracając jednak do sedna czyli do “Elektronicznego serca” – to 12 utworów które tworzą jedną, skonsolidowaną całość, jeden organ jakim jest właśnie serce. Począwszy od “Intra” które wprowadza nas w nastrój z jednej strony niepokoju, a z drugiej zaciekawienia i pewności że podróż z Zebrą to dobry wybór. Jak się tu nudzić z dudniącym basem w każdym kawałku, z bardzo dobrymi tekstami większości autorstwa Natalii(wokalistki) i bardzo ciekawym instrumentarium od standardowej trąbki
czy puzonu po flet poprzeczny, wiolonczele i skrzypce. Ciężko z tej płyty wybrać najlepsze kawałki, każdy tak naprawdę czymś urzeka. I tak – “Pedagogika” (interpretacja wiersza Andrzeja Bursy) nie dość, że z ironicznym dobitnym tekstem, to z muzyką która w pewnym momencie przypomina nawet wczesne dokonania Zion Train. Singlowa “Rewolucja” również mocna tekstowo, może naprawdę okazać się hymnem rewolucji która czai się za rogiem, natomiast nie zdziwiłbym się gdybym na dubstepowej imprezie usłyszał utwór “Skoroto” a na drum n bassowej kawałek “Under”. Na uwagę zasługuje także “Dziwak” z kolejnym bardzo dobrym tekstem oraz utwór zamykający tą płytę “Ananke” z lekko dubpstepowym smaczkiem. Podsumowując powiem tylko tak – to bardzo dobra płyta lecz, ich muzyka i teksty nie są łatwe. Używając słów z kawałka “Skoroto” – ” to nie jest łatwe to jest skomplikowane to nie jest proste to jest powyginane” ; album daje wiele do myślenia i otwiera umysł na ciekawy punkt widzenia Zebry. Zatem, panie i panowie, do sklepów po “Elektroniczne serce” bo premiera już jutro tj, 13.10.2012. Zapraszamy także na trasę koncertową Zebry.
Dubkasm – Brixton Rec
Duet Dj Stryda i Digistep powraca po 3 latach z pełnometrażowym wydawnictwem, pamiętacie Transform I – jedną z najlepszych płyt reggae/dub 2009 roku?. Płyta była zbiorem (na tamten czas) nowych kawałków. Inaczej jest z “Brixton Rec” – jest ona zbiorem utworów wcześniejszych i nie publikowanych, są to dubplate’y które wcześniej można było usłyszeć tylko na imprezach granych przez Aba Shanti lub Jah Shaka. Płyta cd posiada 11 kompozycji, z czego 9 to regularnych kawałków a dwa to bonusy, mamy tu” The Soul” w 3 odsłonach- pierwsza z wokalem Tena Stelin, druga wersja dub i trzecia z melodicą. Ten kawałek jest oparty na solidnym basie i pięknym wokalu Teny a melodika pięknie uzupełnia całość. Kolejny kawałek to po części hołd dla nieżyjącego już Lidj Xylona, który w stylu dub poetry mówi o nowym ładzie na świecie, dub wersja dopełnia ten hołd. Trzeci z regularnych kawałków z dub wersją ponownie z gościnnym wokalnym udziałem Tena Stelin ( “Spiritual Warrior”), natomiast ostatni tune “Jah Bible” jest z mocnym duchowym tekstem Ras Addisa. Na koniec wspomnę o dwóch bonusach – “106.2 fm” gdzie pojawia się sam Aba Shanti, jest to nagranie na żywo ze studia i oddaje klimat jaki panuje podczas nagrywania płyty przez Dubkasm, natomiast drugi przenosi nas na imprezę soundsystemową i nie czepiajcie się jakości nagrania, która dla wielu może być fatalna a dla maniaków “dubhedów” będzie idealna tzw. “miodem” na uszy. Podsumowując tej płyty nie da się porównać do Transform I , ba nawet nie ma sensu tego robić, ta płyta to hołd dla początków działalności Dubkasm a przy tym esencja Uk Roots i dub. Czekajcie na dzień kiedy ta płyta wyląduje na waszych gramofonach lub odtwarzaczach cd, to będzie inny nowy dzień.
Ps. Zobaczcie jak Aba Shanti gra “Jah Bible” nie tylko …
